Była 12 w południe. Obudziłam się i ubrałam. Miałam jakiś pozytywny nastrój. Zadzwoniłam do Kate.
- Głupku, za 10 minut widzę Cię u mnie! - wrzasnęłam do słuchawki.
- Dobra. Ale obiecaj mi, że dzisiaj do wieczora łazimy po mieście! - pisnęła.
Po rozmowie spojrzałam w lustro.
Tak, cześć Marika. Posiadaczko tego durnego imienia. Czego Ci się tak ten ryj szczerzy ? Czyżby spodobał Ci się Londyn ? A może to sprawka Kate ?
Rzeczywiście się uśmiechałam. Coś jeszcze się zmieniło ? Jak na razie to nie zmieniłam mojego realistycznego podejścia do świata. Ale w ciągu tych dwóch miesięcy wszystko się może zmienić...
Z moich rozmyślań na ziemię sprowadziła mnie Kate.
- Witaj Mari ! Wyspałaś się, widzę ? - powiedziała głośno z wyszczerzonymi zębami - dzwoniłam wcześniej do Ciebie, ale Twój tato powiedział, że smacznie chrapiesz w łóżeczku, więc nie miałabym serca budzić tak poczciwej istotki - była widocznie w dobrym humorze.
- Ojj, Ty głupku - walnęłam ją w ramię.
Weszłyśmy do mojego salonu i włączyłyśmy MTV. Poszłam do kuchni zrobić coś do jedzenia. Nagle Kate zaczęła krzyczeć i skakać po fotelach.
- Kate, uspokój się debilu ! - zaśmiałam się.
- Ale patrz! Leci właśnie "One Thing" zespołu One Direction! - wrzasnęła.
Przyszłam do salonu i położyłam jedzenie na stoliku.
- Nawet mi nie mów, że się nimi jarasz - mruknęłam.
- No pewnie, w Londynie jest istny szał ! Oni nawet tu mieszkają ! Jakoś nigdy nie miałam okazji ich spotkać, ale może się to zmieni ! A Ty ? Nie mów mi proszę, że ich nie lubisz ! Patrz, jakie ciacha ! A Niall ? Sądzę, że jest najładniejszy i najbardziej słodki ! - wrzeszczała podniecona Kate.
Świetnie Marika. Twoją przyjaciółką jest istna marzycielka, a w dodatku szaleńcza fanka zakochana w jakimś tam Niallu.
Popatrzyłam na nią żałośnie. Zrobiło jej się smutno. Żeby ją jakoś rozweselić, zaczęłam ze śmiechem mówić :
- Kate, w sumie pasujecie do siebie z Niallem. Obaj śliczni - zaśmiałam się, a ona razem ze mną.
Lecz, szczerze, Kate naprawdę pasowała do tego blondyna. Miała proste, czarne, długie włosy i grzywkę lekko opadającą na bok. Była wiecznie roześmiana, więc w policzkach często pojawiały się dołeczki. Kate była śliczna, nie to co ja, odstraszałam chłopaków jak mysz kościelna, a Bartek był ze mną tylko dla szpanu. Nie dbał o mnie, o NAS. Ehh...
- Ty za to strasznie pasujesz do Harrego. Wyobrażam was sobie razem, ahhh! Piękny loczek i piękna dziewczyna! - usłyszałam głos Kate.
Teledysk już dawno się skończył, ale tego Harrego ogarniałam, w końcu u moich znajomych w pokojach cały czas widziałam plakaty z napisem : HARRY STYLES. Nie jarałam się nim. Nie jarałam się nimi ! Ale nie chciałam w jakikolwiek sposób zranić Kate, która przecież tak bardzo ich kochała, więc wypaliłam tylko :
- Przestań ! Przecież dobrze wiem, że go nigdy nie spotkam hahaha !
- Ty chyba nigdy nie staniesz się tą marzycielką. Trudno, czeka mnie samotny los bez marzeń ! - oburzona udała smutną minkę.
- Oj Kate, Kate, nie smutaj, tylko ubieraj buty, kto ostatni wyjdzie z domu, ten stawia Colę !
Ruszyłyśmy w stronę drzwi.
Po pół godzinie byłyśmy w centrum. Nagle Kate podbiegła do wielkiej tablicy ogłoszeniowej i zaczęła piszczeć. Udałam się za nią.
- Maruś, patrz ! Wreszcie w Londynie ! I to w wesołym miasteczku ! Jutro ! Musimy tam być !
O co jej chodziło ? pomyślałam.
Podeszłam bliżej i ujrzałam wielki kolorowy plakat, a na nim "ONE DIRECTION TOUR". Jezus Maria.
- Kate, wybacz najmocniej, ale nigdzie z Tobą nie idę - powiedziałam spokojnie.
- Ale, Mari, proszę Cię, to moje najwi...
- Tak, Twoje największe marzenie, wiem - przerwałam jej - jednak wolałabym zostać w domu i posłuchać moich kochanych starych piosenek.
- Nie da się Ciebie rozkminić - westchnęła - jednak nie będziesz miała nic przeciwko, gdybym tam poszła ? - pokazała minę kota ze Shreka.
- Oczywiście, że nie, odprowadzę Cię nawet, żebyś nie straciła główki dla tego blondynka, jak mu tam było ?
- Nialla - uśmiechnęła się.
- Właśnie - wybuchłyśmy śmiechem.
Pobiegłyśmy w stronę wesołego miasteczka. Po zaliczeniu wielu atrakcji, usiadłyśmy na ławce w pobliskim parku. Byłam wykończona, lecz z Kate mogłam siedzieć i tak gadać nawet przez dwie następne doby. Była zupełnie inna. To nic, że była zakręconą marzycielką pragnącą pojechać do Paryża oraz zakochaną po uszy w tym całym Niallu. Czułam, że jest dla mnie kimś bliskim.
Nigdy nie przywiązywałam się zbytnio do ludzi, nawet z Olką nie byłam jakoś tam strasznie blisko.
Teraz czułam, że to początek czegoś nowego w moim życiu. Wcześniej nikomu nie ufałam, bałam się, a teraz chciałam wpaść w objęcia mojej towarzyszki i wypłakać się.
Marika, debilu, znasz tą dziewczynę dopiero dwa dni ! Skąd wiesz, jaka jest ?
Westchnęłam i popatrzyłam na Kate.
Tak, znam ją dopiero dwa dni, owszem, lecz w ciągu tych dwóch dni związałam się z nią. Wiedziałam, a raczej byłam pewna, że nie zrobiłaby mi krzywdy.
- Kate, wiesz, znamy się bardzo krótko i ... - zaczęłam.
- Tak, Mari, chciałam o tym porozmawiać. Po prostu Ci to powiem. Wiesz, jaka jestem, miewam straszne przywiązanie do ludzi i... - powiedziała - ...i po prostu nie wyobrażam sobie, żebyśmy kiedyś straciły kontakt.
- Ja to samo Kate, boję się tylko ponownie zaufać, bo miałam kiedyś taką sytuację z pewną osobą. Wiem, że nie zrobiłabyś mi żadnej okropnej rzeczy. Ale wiemy o sobie zdecydowanie za mało. Trzeba to zmienić ! - uśmiechnęłam się tajemniczo.
I tak przegadałyśmy całe pięć godzin o problemach, sekretach, szkole, i nawet się nie spostrzegłyśmy kiedy była godzina 21.
- Tato napewno się o mnie martwi. Dziękuję Ci bardzo za wszystko ! Jesteś najcudowniejszym człowiekiem na świecie ! - krzyknęłam i rzuciłam się jej w ramiona.
- Głupku, chyba Ty ! Widzimy się jutro rano !
Pobiegłyśmy do domów.
Szybko się wymyłam, ubrałam w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Po rozmowie z Kate ulżyło mi. Kochałam tą osobę za wszystko, a znałam ją tak krótko. Nikt mnie tak jeszcze nie pocieszył w związku z rozwodem moich rodziców, rozstaniem z Bartkiem czy kłótnią z Olą. Powiedziałam jej jeszcze więcej rzeczy, o których nie wiedziała nawet Ola czy mój pamiętnik.
Zasnęłam z uśmiechem na ustach.
Moja radość nie trwała jednak długo, bo po chwili do pokoju wszedł zdenerwowany ojciec :
- Marika, wstawaj natychmiast z łóżka. Musimy sobie coś wyjaśnić.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
tak, jestem jestem, rozdział następny postaram się dodać w poniedziałek, bo jutro prawdopodobnie nie będzie mnie w domu, lecz jutro zajmę się pisaniem, pisaniem i jeszcze raz pisaniem :)
Rozdział bardz nudny, chłopaki będą już zaniedługo, lecz chciałam nawiązać do relacji obu dziewczyn i więzi, jaka ich połączyła.
Nie wiem jednak czy pisać, dalej, czy ktoś to w ogóle czyta, więc jeśli komuś się spodobało, to z chęcią przeczytam jakieś pozytywne komentarze, co nie znaczy, że nie możecie pisać negatywów. piszcie po prostu co myślicie. Dziękuję ;)
Super czekam na ciąg dalszy :**
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie :D