Ilośćwyświetleń! :3

niedziela, 3 czerwca 2012

10 ROZDZIAŁ.

Świetnie, pomyślałam. Najgorsza impreza mojego życia.
  - Chociaż inni świetnie się bawią - szepnęłam.
  - Co się dzieje ? - oddech mówiącego owionął mi twarz.
Dziwne, że podczas takiego hałasu i głośnej muzyki, osoba ta usłyszała, co mówię.
Za mną stał Mike. Uśmiechał się szarmacko. Był przepiękny.

Mike.
  - Nic, nic, powinnam się bawić - uśmiechnęłam się łagodnie.
  - Powinnaś, więc zaraz się rozkręcisz - zaśmiał się i poszedł po coś do picia. Podejrzewałam, że przyniesie drinki, bo co innego.
Nie myliłam się.
Nigdy nie przepadałam za alkoholem, nie mówiąc, że nigdy go nie spożywałam. Dziwiłam się ludziom, którzy tak właśnie robili. Ola zawsze mi mówiła, że alkohol pomaga jej w problemach, jednak jakoś nigdy jej nie wierzyłam.
Lecz teraz, gdy ja byłam na granicy wytrzymałości, nie miałam nic przeciwko temu.
Moje życie przypominało jedną wielką porażkę. Pomyłka, nie przypominało. Ono było jedną wielką porażką. Wystarczyło, żeby Kate się do mnie nie odzywała po dzisiejszym zdarzeniu, które według niej wyglądało jak całowanie, by zadzwonił cholerny Harry mówiąc, że zjawi się na imprezie, oraz bym po raz kolejny uświadomiła sobie, że w każdej chwili mogę spotkać Bartka, pieprzonego chłopaka zamierzającego odebrać mi życie.
Wypiłam szybko drinka.
  - Mike, przynieś mi jeszcze - zaśmiałam się radośnie.
Chłopak wziął mnie za rękę i poprowadził w stronę barku.
  - Co ty na to, żebyśmy wyszli z tego tłumu ? Pełen spontan ! - krzyknął Mike. Widać, że już trochę wypił. Ja z resztą też.
  - Pewnie, jestem taka szczęśliwa ! - i zaczęłam krzyczeć. Wzięliśmy po butelce i wyszliśmy na pole.

Dom Mariki.
 Stanęliśmy przed domem i zaczęliśmy się śmiać. Czułam pełnię szczęścia.
Musiałam być nieźle pijana, bo zgadzałam się na wszystkie pomysły.
  - Chodźmy na miasto, spontan! - Mike lekko się zakołysał, podszedł do mnie i wziął na ręce.
Zbliżyliśmy nasze usta i jednym rozmachem się pocałowaliśmy.
Marika, co ty najlepszego wyprawiasz, do cholery ?!

                                                                            *   *   *

Obudziłam się na podłodze, w dodatku nie w swoim mieszkaniu. Niezdarnie się podniosłam i pochyłym krokiem zaczęłam iść w kierunku drzwi.
  - Nie tak prędko ! - usłyszałam głos dochodzący z jednego z pomieszczeń.
Weszłam powoli tam, skąd słyszałam dźwięk i zszokowana aż się cofnęłam.
  -Mike ?! Tutaj ?! Co Ty... co my wczoraj robiliśmy ? - szepnęłam.


Mike.
Chłopak wstał z łóżka, poszedł do mnie i stanowczo pochylił się z zamiarem pocałunku.
  - Ej, stój! Co ty robisz ? - krzyknęłam i odepchnęłam od siebie chłopaka.
  - Nie pamiętasz ? Naprawdę nic nie pamiętasz? Wspólnego szaleństwa w nocy ? - wydusił zdziwiony Mike.
Podeszłam do niego, złapałam za ramiona i pchnęłam go na łóżko. Usiadłam tuż obok.
  - A teraz, opowiadaj - rzekłam stanowczym tonem - tylko proszę, nawet najgorszą prawdę.
I tak spędziłam ranek, słuchając przedziwnej historii Mike'a. Czasami z wrażenia chowałam twarz w dłoniach, niekiedy parskałam śmiechem, lecz nie ukazywałam jednej myśli, która kłębiła się w mojej głowie "Cokolwiek zrobiłam, nie jest to nic głupiego".


Do czasu, aż Mike mi powiedział o naszym pocałunku.
  - Co ?! - z wrażenia prawie upadłam - Nie, to nie może być prawda..
  - Jednak widzę, że nie podoba Ci się ten fakt - rzekł monotonnym głosem.
  - Oczywiście, że nie ! - krzyknęłam, lecz zaraz się opamiętałam - przepraszam, że tak wyskoczyłam, rozumiem, byliśmy pijani - zmieszałam się.
  - Wiem, ale..
  - Boże - przerwałam - przecież... przecież jeszcze Natalie..
  - Natalie ? - zdezorientowany patrzył w podłogę.
  - Ona, bo Ty jej się podobasz, i najgorsze to, że mi też - wykrztusiłam z siebie i pobiegłam do drzwi, potykając się o moje wielkie szpilki.

                                                                        *   *   *

Mój dom zastałam w wielkiej rozsypce. Jak dobrze, że rodzice przyjadą za 2 tygodnie!
Właśnie wchodziłam na schody, gdy zobaczyłam kogoś śpiącego na kanapie.
  - Boże, człowiek, którego nienawidze, leży właśnie na mojej sofie ! - szeptałam.
Bez cienia wątpliwości podeszłam do Harrego i zwaliłam na podłogę.
  - No, tak lepiej - mruknęłam i zwinnym krokiem wbiegłam na schody.
  - Haloo, żyje tu ktoś ? - wrzasnęłam na korytarzu prowadzącym do różnych pokoi na górze.
  - Cicho, cicho - niemrawy głos dochodził z wnętrza mojego pokoju.
  - Kate, wstawaj, trzeba ogarniać - z impetem wbiegłam do pokoju i mnie zatkało.
W łóżku leżała Natalie i jakiś obcy półnagi chłopak.
  - Natalie i .... KTOŚ ?! Co to ma znaczyć do cholery ?! - wychrypiałam.
  - Nie mam pojęcia co ja tu robię, z kimś - to mówiąc zerknęła z obrzydzeniem na chłopaka obok siebie.
  - Nie będę wnikać, ale proszę was, ogarnijcie się, ubierzcie, zróbcie coś ! - zaczęłam swój monolog - budzę się w domu u ... - spojrzałam ze strachem na Natalie mając nadzieję, że nie zauważyła mojego wahania - u kolegi, a u siebie zastaję obcych ludzi na podłogach, w moim pokoju to coś - pokazałam palcem na nich - a łazienka cała zalana. Jeszcze brakuje, żeby rodzice przyjechali - zakończyłam jednym tchem.
Zerknęłam na łóżko, lecz nie zastałam moich 'współlokatorów'. Mam jakieś halucynacje ?
  - Za dużo wypiłam, zdecydowanie - szepnęłam.
Harry.
 
Usłyszałam kroki i szybko się odwróciłam w stronę drzwi.
Do mojego pokoju, MOJEGO WŁASNEGO TERYTORIUM wchodził .. , nie, lepiej nie będę wymawiać, nawet w myślach, tego imienia.
Obrzucił mnie spojrzeniem z góry na dół i opadł na łóżko.
Poczułam się taka zmęczona, że zdecydowałam, że potem się z nim zmierzę, a teraz jedyne, czego chcę, to sen.


                                                                         *    *    *

  - Może chcesz coś do picia ? - usłyszałam.
  - Kate, to ty ? - byłam tak zmęczona, że ruch nawet jednego kawałka mojego ciała przyprawiłby mnie z pewnością o ból.
  - Eeee, nieważne, nie byłabyś zadowolona, gdybyś się dowiedziała, kim jestem.
Powoli podniosłam głowę i zobaczyłam Harry'ego siedzącego na podłodze z kubkiem herbaty.
  - Yyyy, cześć - wymamrotałam - czego nie usiądziesz na łóżku ?
Zdałam jednak sobie sprawę, że jestem za miła, więc po chwili rzekłam :
  - Co ty jeszcze robisz w moim domu ? Znikaj, zanim policzę do trzech! - ostrzegłam chłopaka.
  - Poczekaj, spokojnie..
  - Dwa... - patrzyłam na chłopaka niecierpliwie.
  - Bo, to chyba Twoje - sięgnął do kieszeni i wyciągnął kwadratowe urządzenie.
Poczułam radość i ulgę, widząc mój telefon, lecz nie dałam tego po sobie poznać.
  - Dzięki, możesz iść - mruknęłam.
  - Jeszcze jedno - rzekł przeciągle - dzwoniła Kate i pytała, czy wszystko w porządku.
  - Z tego co wiem, to ona nie chce mnie znać.
  - Ale martwi się o Ciebie. - szepnął.
Poczułam ukłucie w sercu. Moja przyjaciółka, która oskarżyła mnie o zdradę, bo miała do tego prawo (w końcu może ta sprawa z Niall'em wyglądała jak całowanie), dzwoni i martwi się o mnie. A ja ?
A ja po całej sprawie nie poszłam jej szukać, nie dałam znaku życia. Czy pomyślałam chociaż raz o niej w ciągu tych dziwnych wydarzeń ostatniej nocy i dzisiejszego ranka ? Nie, poszłam zwyczajnie spać, z Harrym leżącym w moim pokoju,  Natalie i jej towarzyszem buszującymi po domu, z zalaną łazienką i z jakimś psem, który teraz wałęsał mi się po pokoju.
  - Widać, że zostawiłaś otwarte drzwi - Harry delikatnie się uśmiechnął, patrząc na psa.
  - Więc przestań się śmiać i idź je zamknij! - powiedziałam bez entuzjazmu.
  - Okeej, lecz najpierw - usiadł na brzegu łóżka - jeszcze jedna rzecz.
  - Co takiego? - westchnęłam - Nie mam czasu tłumaczenie Ci o aferze z Kate i Niall'em, ani...
Dotknął mojego policzka, delikatnie odsunął dłoń i spojrzał w głąb mojej duszy swoimi pięknymi oczami.
  - Ja, ja chciałbym wiedzieć - odsunął się aż na koniec łóżka, jakby przygotowując się do mojego napadu agresji - chciałbym wiedzieć, czego aż tak mnie nienawidzisz.



-------------------------------------------------------------------------------
CZEŚĆ! :3 wiem że nie jest taki dobry, jaki chciałabym, żeby był, w dodatku strasznie krótki. Mam do was pytanie, ponieważ nie wiem, czy lubicie dłuższe rozdziały, czy częstsze, lecz krótsze ?
I jak wam się podoba wątek Harrego i Mariki ? Niezbyt przesłodzony ?
+ dajcie o sobie znać, jeśli czytacie ! ;)
lof  u all,c Maricz.