Ilośćwyświetleń! :3

środa, 30 maja 2012

9 ROZDZIAŁ.

  - Nieźle spałaś, wszystko zdążyłam załatwić. No, prawie wszystko. - Kate wpadła do mojego pokoju niczym błyskawica. Zakryłam się poduszką.
  - WSTAAAAAWAJ! - moja przyjaciółka zrzuciła mnie z łóżka.
  - Kate, odbiło Ci ? - wstałam szybko i wzięłam jej komórkę do ręki - o jezu, a ja nie jestem gotowa ! - krzyknęłam.
Cyfry na wyświetlaczu mówiły same za siebie. 16:00.
Wbiegłam czym prędzej do łazienki z całą torbą zakupów Kate.
  - Dla Ciebie kupiłam tą sukienkę w kwiatki, mam nadzieję że się podoba - krzyknęła z pokoju i wyszła na korytarz.
Zaczęłam grzebać w torbach i w końcu znalazłam sukienkę, którą pewnie Kate miała na myśli. Westchnęłam. Nie jest w moim stylu, nie pokaże się w niej. Ale co z moją przyjaciółką, która pewnie nieźle się wypociła, szukając takiego nabytku ? Powiedzieć jej ?
  - Co się nie robi dla przyjaźni.. - westchnęłam i ubrałam pospiesznie sukienkę.

                                                                        *   *   *
  - Wow, dziewczyno, widziałaś się w lustrze ? - krzyczała podniecona Kate. Wzięła mnie za ramiona i pospiesznie okręciła wokół siebie.
Dopiero teraz spostrzegłam, że nie jesteśmy same. W salonie stała Natalie i przyglądała się nam z lekkim uśmiechem.
  - Hej! - krzyknęłam i pomachałam w jej stronę.
Dziewczyna podeszła do nas szybkim krokiem, trzymając w ręce wielkie pudełko.
  - Co tam masz ? - moja ciekawska jak zwykle przyjaciółka przyglądała się badawczo opakowaniu.
  - Kupiłam dużo słodyczy, i upiekłam ciasteczka, wiecie, jakby wam zabrakło - Natalie popatrzyła się na nas znacząco z uśmiechem.
  - Oooo, widać Niall będzie baardzo zadowolony. - zauważyłam, jak Kate na samą myśl o nim zaczyna szybciej oddychać - ale jeszcze parę spraw muszę załatwić. Mari, nie martw się o nic, będą ludzie, których znasz - tu puściła oko do Natalie - Możecie pójść na tą chwilę do Cody'ego! - i już jej nie było.
Cieszyłam się, że zostawiła nas same, mogłam zatem dowiedzieć się więcej o wczoraj poznanej koleżance.
 Wpadłam do pokoju,  by ściągnąć sukienkę, a ubrać się w coś normalniejszego.
Wyszłyśmy, ciesząc się pięknym wakacyjnym słońcem. Zobaczyłyśmy po chwili jadących w naszą stronę Cody'ego i Mike'a.
  - Oni zawsze tak razem z tymi deskorolkami ? - spytałam Natalie ze śmiechem.
  - Najlepsi przyjaciele - zaśmiała się i po chwili zamyśliła - a Mike jest nawet przystojny..
Cody
 Znacie się, więc jaki problem ? - puściłam jej oczko.
Chłopaki byli już blisko, więc dziewczyna tylko szepnęła :
  - Dopiero od wczoraj - i uśmiechnęła do nowo przybyłych.

  - Witam witam ! O której impreza ? - Cody zwrócił się do mnie.
Wykorzystałam moment i lekko popchnęłam Natalie w stronę Mike'a.
  - Nie mam pojęcia - udałam zdezorientowaną - Kate za wszystkim stoi! To jej impreza, ja pójdę na górę i tyle mnie będzie - uśmiechnęłam się.
  - A chciałem z Tobą zatańczyć, no - Cody posmutniał, lecz, gdy zobaczył lodowaty wzrok Mike'a na sobie, opamiętał się - ale Kate na pewno zaprosi jakieś ładne dziewczyny, także będzie w czym wybierać - szeroko się uśmiechnął.
  - Ale ona zaprosiła tylko te osoby, które znam - lekko się zdziwiłam. - a ja przecież znam was i parę innych osób i tyle.
  - Nie znasz Kate!Na bank zaprosiła połowę miasta. - chłopak powiedział ironicznie, jakby zdziwiony, że jeszcze o tym nie wiem.
  - No tak - uderzyłam się dłonią w czoło - przecież to cała Kate..


                                                          *   *   *
Spojrzałam na zegarek leżący na telewizorze. 18:30. Siedziałyśmy w pokoju Natalie i czekałyśmy na Michelle.
  - Zadzwoń może do Kate o której ta impreza ? - zaproponowała dziewczyna.
  - Jakbym jeszcze miała telefon - westchnęłam, z bólem przypominając sobie tamte okropne wydarzenia - zgubiłam go, a jak widać, nigdzie nie ma "uczciwego znalazcy". Pozatym nie chcę iść na tą imprezę,Cody mnie trochę przestraszył z tą połową Londynu.
W odpowiedzi Natalie parsknęła tylko śmiechem, co miało oznaczać, że to jednak bardzo możliwe.
   - Ty znasz Mike'a dopiero od wczoraj ? - przypomniałam sobie spotkanie z chłopakami - bo tak to zrozumiałam.
  - Właściwie to wszystkich znam od wczoraj, tylko Kate od tygodnia - Natalie oparła się o schody - przyjechałam tutaj z Manchesteru. Rodzice się tutaj przeprowadzili. Właściwie wolałam zostać tam.
Wiele pytań mi się nasuwało, lecz przerwał je dźwięk telefonu Natalie.
 ' 19 już, zbierać się, dziewczyny! ' - usłyszałam ze słuchwaki. No tak, impreza.
Wybiegłyśmy pędem i po 10 minutach byłyśmy przed domem. W sumie nie było źle. Weszłam ostrożnie, ale widząc tylko Kate, odetchnęłam z ulgą.
  - Wszystko gotowe, zaraz się zejdą goście ! - uradowana przyjaciółka biegała w tą i z powrotem.
Szybko złapałam ją za ręce i ściągnęłam na ziemię.
  - Ty w ogóle wiesz, co robisz ?! -  krzyknęłam - proszę Cię, byś zaprosiła TYLKO moich znajomych, a ty robisz imprezę na cały Londyn ?!
  - Marika, to nie tak, poznasz wszystkich, będzie fajnie.
  - Nie będzie, wiesz, jak nie lubię nowych znajomości, dziękuję, do widzenia ! - krzyknęłam i pobiegłam do pokoju. Padłam na łóżko i włączyłam słuchawki. Po chwili zobaczyłam obok na krześle moją wieczorną kreację, stosy ciastek i alkohol.
Świetnie, pomyślałam. Świetnie, mogłam się domyślić że w dzisiejszych czasach impreza to alkohol, prochy i inne paskudztwa. Miałam ochotę wstać i wywalić butelki przez okno, gdy do pokoju wbiegła Michelle.
  - Kochaaaaanie, co się dzieje ? - podbiegła do mnie i mocno wyściskała. Przyjrzałam się jej.
  - Wow, nie poznałam Cię! - tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić.

Michelle

   - Chodź na dół, nie przejmuj się Kate, ona taka jest, martwi się o Ciebie teraz - Michelle mówiła jednym tchem.
  - Dobra, już dobra, tylko się ubiorę. - po czym włożyłam ponownie sukienkę i ruszyłyśmy do salonu.

                                    *   *   *

Schodząc czułam dziwne kłucie w żołądku. Na szczęście, gdy stanęłam na parterze, zwrócone były we mnie tylko oczy Kate i Natalie, wszyscy inni kręcili się nieśmiało po salonie. Było około 20 osób.
Uff, pomyślałam, jak dobrze, że nie więcej. Przy małej liczbie osób też można się bawić.
Kate widząc, że mój humor się trochę poprawił, wypaliła :
  - No, Maruś, nie jest tak źle, jeszcze wszyscy nie zeszli.
  - Ile ludzi ma być dzisiaj... tutaj ? - wykrztusiłam przez usta.
  - Hmmm.... - dziewczyna zaczęła liczyć na palcach - jakieś 50, może więcej. - pokiwała ze spokojem głową.
  - W takim razie idę spać do góry, dobranoc.
  - Nigdzie nie idziesz, zrozumiano ? - Kate wypowiedziała to takim tonem, że aż się wystraszyłam.
Usiadłam w rogu pokoju i przyglądałam się nowo przybyłym. Znałam stąd tylko Cody'ego, Natalie, Michelle, Mike'a, otoczonego sporą grupą dziewczyn, i Vaner, która, o dziwo, przyszła.
Wolałam nie wciągać się z nią w żadnego rodzaju konwersację, dlatego wyczołgałam się z wygodnego siedzenia w kącie i poszłam do kuchni pomagać Kate w przygotowaniach.
Widząc zabieganą przyjaciółkę, mruknęłam coś o Niall'u, a ona natychmiast przystanęła.
  - Chcesz się dowiedzieć coś o naszej dzisiejszej randce ? - jej oczy rozbłysły szeroko, a twarz rozświetlił ten kochany uśmiech.
  - Na przykład o której się spotykacie, bo jest już 20.20 ?
Radość Kate ustąpiła przerażeniu.
  - Nie mów, że się spóźniłaś. - wykrztusiłam - pierwsza randka z obiektem Twoich marzeń..
Komórka przyjaciółki mocno zawibrowała.
  - Odbierz, a ja idę ogarnąć - odpowiedziała i wybiegła.
Zerknęłam niepewnie na wyświetlacz. Nieznany.
  - Pewnie ten cał Horan - mruknęłam pod nosem i wcisnęłam zieloną słuchawkę.

  - Taaak ? - rzekłam niepewnym głosem.
  - Wiesz, Kate, Niall już do Ciebie idzie, bo chciał Ci zrobić niespodziankę, ale oczywiście musiałem sie wygadać - zaczął szybko niezrozumiałym cięgiem głos - a o której mam ogólnie przybyć ?
To nie Niall ? Więc kto ? Wolałam się nie przedstawiać, bo mało kto mnie znał, więc wypaliłam tylko :
  - A kto mówi ?
  - Jak to kto ? Harry.
Zamarłam. Czy ja aby się nie przesłyszałam ?
  - Halo, jesteś tam ?
  - Już nie.. - dodałam i szybko się rozłączyłam.
Sądziłam, że ta impreza to będzie porażka, ale że aż taka ? Czy Kate nie wiedziała, że istnie nienawidzę chłopaka ? Zauważyłam, że ktoś za mną stoi.
  - Co tak użalasz się nad swoim życiem ? - rzekła Vaner oschle.
  - Nie będę opowiadać, wiem, że Cię to nie obchodzi, w zasadzie nie mam siły już nic mówić - westchnęłam.
Dziewczyna przyjrzała mi się badawczo. Wyraz jej twarzy zbił mnie z tropu.
  - Jak Cię zostawią, czy coś, wiesz, daj znać, nie myśl, że Cię lubię, ale znam świetny sposób na odreagowanie - rzekła od niechcenia, po czym wyszła zgrabnym krokiem do salonu.
Nie miałam czasu, by zastanowić się nad jej słowami, bo jedyne czego pragnęłam, to ucieczka z tego domu.
Za późno, o wiele za późno.
Nie wiedziałam, że mój wielki salon może pomieścić tyle osób. Usiadłam na pierwszym krześle z brzegu i wpatrzyłam się w pokój wypełniony zupełnie obcymi mi ludźmi.
Po chwili ujrzałam zbliżających się do mnie Kate i blondyna, prawdopodobnie Niall'a.
  - No więc chciałam Ci kogoś przedstawić, Mari. - spojrzała na mnie badawczo - To Niall.
Podaliśmy sobie ręce.
  - Miło Cię poznać - rzekłam z uśmiechem - nie wiem jak ty z nią wytrzymasz - kiwnęłam głową w stronę Kate, na którą byłam okropnie zła.
Blondyn w odpowiedzi podarował mi piękny uśmiech. Uznałam, że nie będę psuć jej randki, więc dam sobie spokój.
Wzięłam kubek z Coca-colą i postanowiłam się wyluzować. Spokojnie, nie ma żadnego Harrego, Mike tańczy z Natalie, z czego bardzo się cieszę, a Cody podrywa dziewczyny. Wszyscy świetnie się bawią, a ja się martwię.
Nagle ktoś złapał mnie w talii. Zamarłam. Czyżby to był....
Nie zdążyłam dokończyć zdania w myśli bo moich uszu dotarł dźwięk :
  - Napijemy się może razem ?
Obróciłam się. Zobaczyłam stojącego przede mną Niall'a.
  - Yyy, my ? A przecież.. Kate...
  - Wyszła na polę przyjąć następnych gości. Spora impreza. 70 osób jak nic. - uśmiechnął się przyjaźnie.
  - Taa - mruknęłam. spojrzałam na drzwi, jednak Kate zajęta była rozmową z nowo przybyłymi, więc nic się chyba nie stanie... - okej, chodźmy.
Poszliśmy do wielkiej kuchni, która zamieniła się w wielki barek, w którym napoje wydawał nie kto inny, jak Cody.
  - Hahah, nie masz już co robić ? - zagadałam przyjaźnie chłopaka.
  - Kate prosiła, żebym pomógł no, dopiero zacząłem. pozatym żadna dziewczyna mnie nie chce - udał minę smutnego dziecka.
  - Ehh, nie lubię tańczyć, ale zrobię dla Ciebie wyjątek. Ale potem!
  - No dobra - jego twarz się pozpromieniła - co podać ?
  - 2 drinki proszę - Niall powiedział szybko i przeciągle z irlandzkim akcentem.
Stanęłam jak wryta. Niee, nie potrzebuję alkoholu do zabawy. On może tak, ja nie.
  - Niall, yyy, ja nie piję, i nie chcę, naprawdę.
  - Spokojnie, jeden nikomu nie zaszkodzi jak na 15 lat, tak ? - odsłonił zęby.
  - No dobra, jeden. - westchnęłam i wzięłam w dłonie szklankę.
Wróciliśmy do salonu, jednak było tak głośno, że nie słyszałam nawet głosu mojego rozsądku. Tak bardzo chciałam gdzieś usiąść, lecz ludzie uniemożliwiali jakiekolwiek przemieszczanie się po moim mieszkaniu.
Pochyliłam się więc do blondyna, by przekazać mu głośno przez ucho propozycję wyjścia na świeże powietrze. Akurat wtedy do pokoju wparowała Kate.
  - Czy wy... czy wy się... co to ma być ?! - wrzasnęła wstrząśnięta.
Odsuęliśmy się momentalnie z Niallem od siebie.
  - Ale, ale to nie tak ! - krzyknęliśmy.
  - Zostawiam was na 5 minut, a wy takie rzeczy robicie, wychodzę stąd, zostawcie mnie w spokoju - niemal krzyczała moja przyjaciółka.
Popatrzyłam na blondyna.
  - Tego się obawiałam - szepnęłam do niego i zanurzyłam się w tłumie pijanych i tańczących ludzi.



------------------------------------------------------------------------------------------------------
jeśli ktokolwiek to czyta, to przepraszam, że długo nie dodawałam postu, ale zbliża się zakończenie roku, a co się z tym wiąże, trzeba poprawiać oceny ! :C ale już PRAWIE wszystko mam za sobą, naszła mnie w tym tygodniu wena, więc myślę, że następny rozdział pojawi się już nawet w piątek, jeśli czas pozwoli,
miłego czytania,
lov U, Maricz.



sobota, 19 maja 2012

8 ROZDZIAŁ.

Biegłam przed siebie ze łzami w oczach. Mimowolnie obejrzałam się, a zobaczywszy w oddali Kate i Harrego, wbiegłam do najbliższej kawiarni. Pobiegłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Dziewczyna, która stała naprzeciwko mnie, była jakaś inna, Pochyliłam się nad zlewem i próbowałam się opanować. Po chwili usiadłam na ziemi, ściągnęłam trampki i prawie odpłynęłam. Prawie, ponieważ miałam za dużo myśli w głowie. Jednak sen zwyciężył, pokrywając mnie niezbyt miłą jawą.

Tymczasem przed kawiarnią...
  - Zniknęła! Naprawdę się o nią boję ! - histeryzowała Kate.
  - Kate, mam za godzinę spotkanie w studio, właściwie dlaczego ja tu stoję ?
 Dziewczyna oburzyła się.
  - Myślałam, że chcesz mi pomóc.. - powiedziała z rezygnacją.
  - Owszem, ale stoimy przed tą kawiarnią już dobrą godzinę - Harry zaczynał być wyraźnie zniecierpliwiony.
  - Ok, idź już, poradzę sobie.. A w ogóle co tam u Niall'a ? - dodała Kate z wielkim uśmiechem na ustach.
  - Hahaha, pozatym, że myśli cały czas o jakiejś  blondynce, to nic szczególnego - rzekł z rozbawieniem.
  - To pozdrów go od tej jakiejś blondynki ! I idź już, bo się spóźnisz.
 Harry spojrzał na moją przyjaciółkę z wielkim zdziwieniem wymalowanym na ustach. Myślał pewnie, o co jej chodziło.

                                                                   *   *   *

Obudziłam się w kawiarnej łazience. Co ja tu robię ? Zaczęłam szukać telefonu, lecz przypomniawszy sobie, gdzie go zostawiłam, westchnęłam głośno. No tak, przecież został na ławce, tej nieszczęsnej ławce. Mimo, że był to zwykły telefon, który przeżył dużo upadków, czułam, że ktoś napewno go wziął.
Oby to był uczciwy znalazca, pomyślałam.
Wstałam i ponownie popatrzyłam w lustro. Czego ja tak bardzo się boję ? Bartka ? A co on mi może zrobić ?
Usmiechnęłam się do siebie samej i wyszłam z łazienki.

Na zewnątrz od razu podbiegła do mnie Kate.
  - Zabiję Cię, dziewczyno! Gdzie ty byłaś ? Rozumiesz to, że nawet Harry Cię szukał ?
  - Kate, przepraszam, musiałam sobie wszystko przemyśleć. Ale uznałam, że nie ma się czym przejmować, od dzisiaj nie przejmuję się zupełnie niczym !
  - Nawet miłością ? - zasugerowała podejrzliwie przyjaciółka.
  - Nawet miłością ! Obiecuję Ci na śmierć i życie ! - krzyknęłam zadowolona.
I jak zwykle musiałam się wpakować. Czyżbym to, co przysięgłam Kate, miała zmienić ? Nie zamierzałam w każdym wypadku. Ale życie płata nam różne figle...

                                                               *   *   *

  - To co robimy ? Jest dopiero 15 ! - Kate skakała po moim łóżku z paczką żelków w jednej ręce, a telefonem w drugiej.
 Siedziałysmy właśnie w moim pokoju obmyślając plan dnia.
  - Hmmm, nie wiem, chodźmy może pozwiedzać miasto. Rowery ? - popatrzyłam na Kate.
 Ona odwzajemniła to samo, więc miałyśmy już zajęcie do wieczora.
  - Hmm, Mara ?
   - Co jeszcze ? - uśmiechnęłam się.
  - Bo wiesz, masz chatę wolną, to może jakąś imprezę byś zrobiła ? - popatrzyła na mnie błagalnym spojrzeniem.
 Zdziwiłam się.
  - Nie wiedziałam, że lubisz imprezy. - popatrzyłam na nią znacząco.
  - Hahaha, obgadamy wszystko na rowerach, chodźmy już ! - znagliła przyjaciółka.

Wyjechałyśmy pospiesznie z domów i udałyśmy się na wschód Londynu.
  - Chodźmy na tą sztuczną plażę ! Będzie fajnie, zobaczysz ! Poznasz moich znajomych ! - Kate zaczęła przyspieszać rowerem.
  - Nie jestem tego pewna, czy mnie polubią i w ogóle, nie jestem towarzyska.. - odparłam z zażenowaniem.
  - Oj nie marudź ! - Kate skręciła w boczną uliczkę i zaczęła jak to zwykle paplać o Niall'u.

Po pół godzinie byłyśmy na sztucznej plaży. Nie było dużo ludzi. Cieszyłam się w duchu, że raczej nie pojawią się znajomi Kate. Wiedziałam jednak, że prędzej czy później będę musiała ich poznać.

Zatrzymałyśmy się na chodniku. Humor nam dopisywał. Po chwili Kate zaczęła wymachiwać ręką w stronę chodnika, popatrzyłam tam więc i wiedziałam już, że jestem stracona.

                                                                       *   *   *

Zobaczyłam grupkę 3 dziewczyn i 2 chłopaków. Wszyscy wyglądali na sympatycznych. Pierwsza, po przywitaniu z Kate, przybiegła do mnie szczupła dziewczyna o przyjaznej twarzy.



                                                                                                                       Michelle.



  - Cześć! Jestem Michelle ! Ty musisz być tą Mariką ! Miło mi Cię poznać ! - powiedziałam pogodnie dziewczyna.
  - Heej - powiedziałam zmieszana - Mi również.
Kate podeszła do nas.
  - No, teraz pora na innych - uśmiechnęła się do mnie znacząco.
Czego ona musi mnie tak katować ? pomyślałam.
Następnie podeszła do mnie dziewczyna inna od Michelle, mniej sympatyczniejsza i wesoła. Wydawało mi się że nie podoba jej się moja obecność.
  - Hej - rzuciła w moją stronę.
Popatrzyłam na nią, była śliczna. Michelle też, ale było widać, że się różniły. Od razu rzuciły mi się w oczy jej piękne włosy, nogi, twarz, markowe ubrania i sposób chodzenia. Wyróżniała się z tłumu.
  - Nikt nie przjedzie obok niej obojętnie.. - szepnęłam.
Dziewczyna momentalnie zwróciła się w moją stronę, popatrzyła na mnie krzywym spojrzeniem, po czym "zjechała" mnie wzrokiem z góry na dół.


                                                                                                                   Vaner.

  - Cześć - powiedziałam cicho - jestem Marika, miło Cię poznać.
Dziewczyna prychnęła.
  - Vaner, mi też - powiedziała w błyskawicznym tempie, jakby bała się, że ktoś ją usłyszy.
Zdziwiło mnie jej zachowanie. Może po prostu taka jest i trzeba ją zaakceptować ?
Lecz zauważyłam, że do Michelle, Kate, i innych, których jeszcze nie poznałam, odnosi się normalnie, śmieje i żartuje.
Dam jej czas, może po prostu też nie lubi nowych znajomości.
Kate wzięła mnie pod rękę i zaczęła po kolei przedstawiać osobom.
  - Wiecie, że to jest Marika, a to Natalie, Cody i Mike.
Uśmiechnęłam się nieśmiało do nich.
Michelle zaczęła rozmawiać z Kate i chłopakami, Vaner, wpatrzona w lusterko poprawiała włosy, więc podbiegłam do Natalie.
  - Hej ! - uśmiechnęłam się.
Odwzajemniła uśmiech. Wydawała się nie mniej sympatyczna niż Michelle.


                                                                                                                                                  Natalie.


  - No cześć - powiedziała przepięknym głosem - Przyjechałaś tu na wakacje, tak ?
I tak zaczęłam jej opowiadać o mojej rodzinie, ojcu, mamie, o Paryżu,  i nawet nie zorientowałyśmy się, kiedy wszyscy zniknęli.
  - O matko, Natalie, gdzie oni poszli ?
  - Pewnie do swojego ulubionego stoiska z milkshakeami. Zaczęła biec wzdłuż plaży, a ja za nią. Po chwili krzyknęła do mnie, bym zaczekała. Stanełam więc i usiadłam na chodniku. Zza zakrętu wyłonili się dwaj chłopcy, Cody i Mike.
Nie lubiłam rozmawiać z chłopakami, byłam strasznie spięta. Niestety, zauważyli mnie i od razu podeszli. Cody, pierwszy z nich, był strasznie fajny i ciągle opowiadał śmieszne historie. Drugi zaś, Mike, także wydawał się sympatyczny, ale nie tak rozgadany jak Cody, pozatym był nieziemsko przystojny. Tylko raz w ciągu tej rozmowy popatrzyłam mu prosto w oczy. Wyczułam w nich tajemniczość. Tak, Mike to był ideał chłopaka.


                                                                                                                                        Cody.

                                                                                                                  Mike.


Ale ej, ej ej, obiecałam żadnej miłości, i tak pozostanie. Po prostu jest ładny, sympatyczny, jego dziewczyna będzie szczęściarą, ale to nie chłopak dla mnie.
  - Heeej, Mari, co tak rozmyślasz ? - usłyszałam Kate.
Wszyscy siedzieli na chodniku, nawet nie zauważyłam kiedy przyszli. Michelle, zobaczywszy mnie, podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
  - Stało się coś ? - spytałam zdziwiona.
  - Po prostu cieszę się że Cię widzę ponownie ! - dziewczyna ścisnęła mnie mocniej.
  - Ona zawsze tak ma - wtrąciła Kate - wulkan energii w naszej paczce.
Po bardzo mocnym uścisku Michelle zaczęła gadać jak najęta o nowych wyprzedażach, planach na wakacje i wszystkim innym. Oczywiście nie byłam tylko słuchaczem, ja także opowiadałam jej o wszystkim.
Wkrótce niebo się ściemniło i Kate, spojrzawszy na ekran swojej komórki oznajmiła, że będziemy się już zbierać. Kate pożegnała się z każdym z osobna. Ja oczywiście pomachałam wszystkim na pożegnanie, lecz Michelle podbiegła do mnie i pocałowała mnie w policzek. Zaczęłam się śmiać. Czułam, że już uwielbiam tą szczupłą osóbkę.
Wsiadłyśmy na rowery i zawróciłyśmy, a ja cały czas czułam na sobie wzrok Mike'a...

                                                                       *   *   *

  - No ładnie, ładnie, o 22 w domu ! - krzyknęła Vanessa, mama Kate, gdy ta weszła do domu.
  - Mamo, przepraszam, chciałam poznać Marike z moją paczką !
Ujrzawszy mnie, mama przyjaciółki natychmiast się rozpromieniła. Widać, że mnie lubiła.
  - Kochanie, zostaniesz u nas na noc, nie będziesz spędzała nocy sama - zasugerowała delikatnie Vanessa.
  - Jeśli to pani nie przeszkadza - uśmiechnęłam się lekko i popędziłam za Kate do góry.

  - I co, fajni ? - Kate zatrzasnęła drzwi i wskoczyła na łóżko z ekscytacją w oczach.
Teraz zacznie się sprawozdanie, pomyslałam.
  - Więc tak, Michelle jest świetna, naprawdę ją lubię, Natalie podobnie, ma piękny głos ! - dodałam z zachwytem - a Vaner jest dziwna, oczywiście nie oceniam po pierwszym poznaniu, ale zdaje mi się, że mnie nie lubi...
  - No tak, Vaner zawsze taka jest, gdy kogoś pozna. Może się poprawi, warto dać jej czas - Kate wstała i zaczęła szykować się do łazienki - a Natalie śpiewa, w sumie nie jest sławna, ale w Londynie ją za taką uważają. Na szczęście ona jest sobą i wcale nie czuje się jakaś popularna - mrugnęła do mnie.
Dziewczyna weszła do łazienki, a ja sprawdziłam facebooka i twittera.
Na tt spostrzegłam, że Kate się nie wylogowała. Już miałam zamykać stronę, gdy moją uwagę przykuł napis, nie jakiś tam, lecz Niall'a, tego jej obiektu marzeń.
  - Kate, Niall Ci chyba odpisał ! - krzyknęłam.
Po sekundzie Kate, z mokrymi włosami i w samym ręczniku, była już w pokoju. Odczytała odpowiedź i zaczęła skakać po pokoju.
  - NIALL MNIE ZAPROSIŁ NA RANDKĘ ! OMG, w co ja się ubiorę, chyba muszę iść do fryzjera, a co z głosem, nie mam jakiejś chrypy ? O czym my będziemy gadać ?!
  - Jak będziesz się tak darła to z pewnością będziesz mieć chrypę - stłumiłam śmiech, zatykając uszy - i idź się ubierz, to pogadamy.
Po pół godzinie, gdy byłyśmy już umyte, wskoczyłyśmy do łóżka Kate.
  - Dobra, jak gdzie kiedy ta randka ? - zaczełam.
  - "...w takim razie umówmy się jutro o 19 pod Tower Bridge. Chyba można to uznać za randkę, nie ? A może Ty masz jakieś pomysły ? xoxo, NH" - wyrecytowała na pamięć przyjaciółka.
  - UUU, czuję miłość! - zaczęłam krzyczeć - a masz inne pomysły na tą randkę ?
 Kate spojrzała na mnie z miną kota ze Shreka.
  - No co ? - powiedziałam zdezorientowana.
  - Wiesz, miałaś robić imprezę no i... - zaczęła powoli.
  - Sugerujesz, że mam zrobić imrezę, a ty go zaprosisz ? - powiedziałam ironicznie - może wymyśl coś innego, bo ta imreza raczej nie wypali, kto by na nią przyszedł ? Twoi znajomi i Ty z Horanem ? Dużo ludzi - stwierdziłam z sarkazmem.
  - O to się martwisz ? Hahaah, załatwię wszystko. Jeszcze się zdziwisz ! - puściła do mnie oko - to tak, impreza jutro u Ciebie o 20, wszystko kupimy rano.
  - Ale, może za tydzień czy coś ? nie mam co ubrać nawet.
  - za późno - rzekła zawstydzona Kate - napisałam już do wszystkich na facebooku...

                                                                        *   *   *
  - Co ja z Tobą mam... Cóż, wszystko leży w Twoich rękach. Ale mają być ludzie, których znam, ok ? żadnych nieznajomych, żadnych gwiazd, oprócz tego Twojego i ...
  - Dobra dobra - mruknęła - załatwię jedzenie i wszystko.
Zgasiłam światło i wchodząc do łóżka, zauważyłam jak Kate się uśmiecha pod bokiem.
Wiem, wiem, że ona i tak zrobi wszystko po swojemu... Oj, Mariko, możesz się bać jutra...

-----------------------------------------------------------------------------------------
troszkę nudny, bo wątek ze znajomymi musi być, ale następny będzie lepszy, bo IMPREZA ;D no, dziękuję osobom, które to czytają, chociaż muszą długo czekać na rozdziały, ale to się zaniedługo zmieni, obiecuję ! Lecę się ogarniać i wybywamy, piękna pogoda !  TRZYMAJCIE SIĘ ! do następnej :3



środa, 2 maja 2012

7 ROZDZIAŁ.

Obudził mnie dźwięk mojej komórki. Spojrzałam na wyświetlacz - "43 poł. nieod. - Kate ;*". Wiedziałam o co jej chodzi. Wybrałam jej numer.
  - Marika, wreszcie odebrałaś ! - krzyknęła ze złością przyjaciółka - zaraz u ciebie będę !
To jej "zaraz" ograniczało się do 5 sekund.
  - Hej piękna ! - wpadła szybko przewracając krzesło od biurka.
  - Boże, Kate, czy ty wejdziesz kiedyś normalnie do mojego pokoju nie uszkadzając ani jednej rzeczy ? - westchnęłam, lecz po chwili wykręciłam usta w wielkim uśmiechu - No, proszę pani, miłą wiadomość mam. Ale może lepiej, jakbyś zajrzała do książeczki dołączonej do płyty.
Kate z szybkością światła otworzyła książeczkę i nerwowo zaczęła przeglądać strony , by po chwili wybuchnąć entuzjastycznym śmiechem i zacząć mnie ściskać najmocniej jak się da.
  - Marika, jak ja ci się odwdzięczę, nawet dwa lata później nie wpadłabym na taki pomysł! - krzyknęła z ekscytacją - tylko nie rozumiem tego twittera pod spodem.
  - Ojj, głupku. Po prostu jako jedyna fanka z tych wszystkich na świecie wpadłaś mu w oko,więc podczas podpisywania płyt twój słodki blondynek wpadł na pomysł, by dać ci swojego tajemniczego twittera, gdzie spokojnie mogłabyś do niego napisać ! Sama mówiłaś, że chłopaki mają swoje tajemnicze tt, o których wiedzą tylko oni sami ! No a teraz już nie tylko oni !
Kate była w siódmym niebie. Rzuciła mi się na szyje.
  - Jesteś najcudowniejszą osobą na świecie ! - powiedziała - a teraz idź coś zjeść, a ja napiszę do mojego cudownego Horanka !
Zeszłam na dół. Jenny właśnie kończyła robić naleśniki, do tego moje ulubione.
  - Wiedziałam śpiochu, że prędzej czy później zejdziesz z głodem wypisanym na twarzy, więc proszę! - tu pokazała na talerz pełen naleśników.
  - Oh Jen, dzięki wielkie ! - musnęłam ją w policzek - pójdę z nimi na górę - to mówiąc zaczęłam maszerować w stronę schodów.
  - Poczekaj chwileczkę! - krzyknęła melodycznym głosem Jenny - twój tato jest akurat na zakupach, ale chcę ci już teraz to powiedzieć.
Przez głowę przeszła mi szybko masa myśli. Pewnie chcą się pobrać. A co na to mama ?
Lubiłam, wręcz uwielbiałam Jenny, ale wolałabym, żeby zostało tak, jak jest. A może mama przyjeżdża do Londynu ?
  - Pewnie przeszły ci przez głowę same czarne scenariusze - zaśmiała się serdecznie Jen - Nie, chodzi o mój i taty wyjazd. Postanowiliśmy zrobić dwutygodniową wycieczkę po krajach Szwecji. Może chciałabyś jechać z nami ?
Uffff.
Fajny pomysł, pomyślałam, chociaż nie lubię podróżować. A co z Kate ? Dwa tygodnie bez niej ?Przecież nie wytrzymam. Dwa tygodnie bez tego szalonego śmiechu, bez opowiadania o Niallu, bez jej przeróżnych marzeń...
  - To wasz wyjazd, więc pozwolę wam odpocząć. Zostanę z Kate, z obiadami jakoś sobie poradzę mimo, iż nie mam wielkiego talentu kulinarnego, i nie martwcie się o dom, napewno będzie cały aż do waszego powrotu! - uśmiechnęłam się - nie jestem typem szalonej zbuntowanej nastolatki czy coś.
Śmiech Jenny ogarnął cały dom. Odwróciłam się więc i wkroczyłam na stopień schodów z talerzem stygnącego dania.
  - Marika, jeszcze jedna sprawa - szepnęła słodko Jen - dzwonił dzisiaj rano jakiś chłopak na telefon stacjonarny. Nawet nie chciał z tobą rozmawiać, powiedział tylko, żebym ci przekazała, iż jest w Londynie i z niecierpliwością na ciebie czeka.
W tej chwili pomyślałam o Jacku. Ohh, mój Jack z Paryża. Mówił coś o wakacjach w Londynie.
Jack to mój bliski znajomy mieszkający w Paryżu. Jak na chłopaka, dogadywałam się z nim świetnie, lecz znaliśmy się za krótko, bym mogła go nazwać przyjacielem, jedynie miesiąc czy dwa.
No tak, Kate znam 6 dni i już się przyjaźnimy. No ale z dziewczynami jest inaczej, czyż nie ?
Tak czy inaczej, powracając do tematu, bardzo chciałam się z nim zobaczyć.
  - Przedstawił się może ? Mówił coś jeszcze ? - powiedziałam jednym tchem.
  - Mówił jakoś dziwnie, sarkastycznie. Śmiał się ponuro, dziwny chłopak.
Owszem, przedstawił się, jakiś Bartek.
Na dźwięk tego imienia talerz z naleśnikami wyleciał mi z rąk i pół sekundy później uderzył o podłogę, rozrzucając milion kawałeczków w różne strony. Odłamki szkła raniły moje nogi, ale nie odczuwałam tego. Zaczęłam powoli osuwać się na podłogę, a łzy spływały mi po policzkach. Miałam ochotę krzyczeć, lecz moje gardło nie pozwalało mi na to. Zobaczyłam przerażoną Kate zbiegającą ze schodów i łapiącą mnie w pasie. Jen latała obok mnie z paniką. Nie mogłam powstrzymać płaczu, przytknęłam zsiniałe usta ręką i zatonęłam w ramionach przyjaciółki.

                                                              *  *  *

  - Co jej się stało ? Skąd taka reakcja ?
  - Nie mam pojęcia. Kate, może ty wiesz, przecież się przyjaźnicie.
  - Nie słyszałam całej rozmowy, ale Mari mi później wszystko opowie. Na razie musi dojść do siebie.
Nie potrafiłam rozróżnić głosów, lecz cieszyłam się, że przynajmniej coś słyszę.
Po jakichś 5 minutach, które wydały mi się wiecznością, otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam zapłakaną Kate nade mną.
  - Obudziła się ! - krzyknęła w stronę kuchni.
Usłyszałam ojca i Jen, którzy sekundę potem stali już nade mną. Wstałam powoli i zobaczywszy odłamki szkła na podłodze, mocno przytuliłam przyjaciółkę.
  - Marika, co się dzieje ?! Wytłumaczysz nam to w końcu ? - tato był wyraźnie zdenerwowany.
Na szczęście inicjatywę przejęła Kate, za co ją bardzo, ale to bardzo kochałam. Nie znała sytuacji, ale wiedziała, że trzeba mi pomóc.
  - Marika po prostu przypomniała sobie Olę i całą sytuację. Ma wyrzuty sumienia, że powiedziała nam o wszystkim, w końcu przyjaźniły się i ufały sobie wzajemnie.
Przez chwilę panowała cisza. Ja i Kate modliłyśmy się w duchu, by tato się nabrał na tą wersję wydarzeń.
Na szczęście tato ze zrozumieniem pokiwał głową.
  - Okej. Kate, zanieś ją na górę, tylko ostrożnie ze względu na pokaleczone nogi. Co do wyjazdu - spojrzał na Jen - nie wiem, czy powinniśmy zostawiać Marikę w takim stanie.
Miałam jeszcze dość sił, by się odwrócić i zaprzeczyć.
  - Obiecuję, że zapomnę o Oli i całej sprawie. Nie możecie zepsuć sobie wakacji przeze mnie! Kate będzie mnie pilnować - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
  - Okej, będę do Ciebie dzwonił tak często, jak to będzie możliwe ! - pocałował mnie w czoło - Więc na nas już czas, trzymajcie się ! - odrzekł do mnie i Kate.
Gdy tylko wyszli, zaczęłam niespokojnie oddychać. Wzbierało mi się na płacz.
  - Opowiadaj mi skąd taka reakcja ! - wrzasnęła Kate.
  - B..B..Bartek...k.. - tylko tyle udało mi się wymówić przez zaciśnięte z bólu usta.
Kate nie musiała się zastanawiać żeby wiedzieć, o co chodzi.
Wzięła mnie pod ramię i zaprowadziła na przedpokój.
  - Chodź, porozmawiamy w parku, tak będzie lepiej - powiedziała cicho, a po wyrazie jej twarzy zobaczyłam, że stara się nie rozpłakać.

W parku znalazłyśmy wolną ławkę i Kate od razu zaczęła :
  - Słuchaj, on nawet nie wie, gdzie mieszkasz i ...
  - Nic nie rozumiesz... - przerwałam jej szybko i zerknęłam na wyświetlacz, ponieważ przyszedł mi sms. Pojedyncza łza pociekła mi po twarzy - on to wszystko wie, wie nawet, że zostanę teraz sama przez dwa tygodnie... - szepnęłam.
Kate siedziała nieruchomo.
  - Ale... ale jak to ? Skąd ?
  - Skąd ? Kate, on tu jest. Gdzieś w pobliżu. A na pewno w pobliżu mojego domu.
  - Nie gadaj głupstw. Straszysz samą siebie.
  - Tak ? - kolejna łza spłynęła mi po policzku - to ciekawe, czego przed sekundą dostałam takiego sms'a ! - rzuciłam w nią moją komórką i zaczęłam biec przed siebie.
  - Kate musimy uciekać, nie ma czasu ! - zdążyłam krzyknąć.
Przyjaciółka ruszyła szybko za mną.
Mijałam ludzi, nie widząc nic prócz rozmazanych kształtów.
W pewnym momencie z zakrętu wyłonił się wysoki chłopak. Nawet przez rozmazane powieki zauważyłam w nim coś znajomego. Ten zapach, to wszystko.

Z rozpędu wpadłam na jego nagą klatę i nie zważając, popędziłam dalej przed siebie.
Właśnie zderzyłam się po raz drugi z osobą, której nienawidziłam, a o której jednak czasami myślałam.
A Harry ?
Odwrócił się zszokowany, ale nie zamierzał zostawić sprawy bez rozstrzygnięcia.
Nie tym razem.

A na ławce w dalszym ciągu spoczywał mały model Samsunga, połyskując jasno i pokazując drastyczną wiadomość, która tak wstrząsnęła dziewczynami.

" Jak obiecałem, tak zrobiłem. Widzę że twoi kochani wyjechali, także o to czy będziesz sama, nie masz się co martwić. Mam nadzieję, że pożegnałaś się dostatecznie dobrze z wszystkimi. Do jutra, a może jeszcze dzisiaj. Bartek "



----------------------------------------------------------------------------------------
wreszcie wreszcie wreszcie ! Oczy mi się zamykają i ręce odpadają, ale dla was warto było ! ;) troszkę przynudzałam, ale w następnym rozdziale mam nadzieje że już chłopaki będą ! ;3 poprzednio wstawiłam zdjęcia dziewczyn, jak chcecie wiedzieć jeszcze coś innego, lub jakieś inne zdjęcia, to piszcie ! :)
i chciałabym wam bardzo podziękować, że chcecie to w ogóle czytać, nawet nie wiecie jak się cieszę ! Dziękuję za wszystkie komentarze, trzymajcie się ciepło, następny postaram się dodać jak najszybciej ! :)

jak przeczytasz to daj o sobie znać ! :3