- WSTAAAAAWAJ! - moja przyjaciółka zrzuciła mnie z łóżka.
- Kate, odbiło Ci ? - wstałam szybko i wzięłam jej komórkę do ręki - o jezu, a ja nie jestem gotowa ! - krzyknęłam.
Cyfry na wyświetlaczu mówiły same za siebie. 16:00.
Wbiegłam czym prędzej do łazienki z całą torbą zakupów Kate.
- Dla Ciebie kupiłam tą sukienkę w kwiatki, mam nadzieję że się podoba - krzyknęła z pokoju i wyszła na korytarz.
Zaczęłam grzebać w torbach i w końcu znalazłam sukienkę, którą pewnie Kate miała na myśli. Westchnęłam. Nie jest w moim stylu, nie pokaże się w niej. Ale co z moją przyjaciółką, która pewnie nieźle się wypociła, szukając takiego nabytku ? Powiedzieć jej ?
- Co się nie robi dla przyjaźni.. - westchnęłam i ubrałam pospiesznie sukienkę.
* * *
- Wow, dziewczyno, widziałaś się w lustrze ? - krzyczała podniecona Kate. Wzięła mnie za ramiona i pospiesznie okręciła wokół siebie.
Dopiero teraz spostrzegłam, że nie jesteśmy same. W salonie stała Natalie i przyglądała się nam z lekkim uśmiechem.
- Hej! - krzyknęłam i pomachałam w jej stronę.
Dziewczyna podeszła do nas szybkim krokiem, trzymając w ręce wielkie pudełko.
- Co tam masz ? - moja ciekawska jak zwykle przyjaciółka przyglądała się badawczo opakowaniu.
- Kupiłam dużo słodyczy, i upiekłam ciasteczka, wiecie, jakby wam zabrakło - Natalie popatrzyła się na nas znacząco z uśmiechem.
- Oooo, widać Niall będzie baardzo zadowolony. - zauważyłam, jak Kate na samą myśl o nim zaczyna szybciej oddychać - ale jeszcze parę spraw muszę załatwić. Mari, nie martw się o nic, będą ludzie, których znasz - tu puściła oko do Natalie - Możecie pójść na tą chwilę do Cody'ego! - i już jej nie było.
Cieszyłam się, że zostawiła nas same, mogłam zatem dowiedzieć się więcej o wczoraj poznanej koleżance.
Wpadłam do pokoju, by ściągnąć sukienkę, a ubrać się w coś normalniejszego.
Wyszłyśmy, ciesząc się pięknym wakacyjnym słońcem. Zobaczyłyśmy po chwili jadących w naszą stronę Cody'ego i Mike'a.
- Oni zawsze tak razem z tymi deskorolkami ? - spytałam Natalie ze śmiechem.
- Najlepsi przyjaciele - zaśmiała się i po chwili zamyśliła - a Mike jest nawet przystojny..
![]() |
| Cody |
Chłopaki byli już blisko, więc dziewczyna tylko szepnęła :
- Dopiero od wczoraj - i uśmiechnęła do nowo przybyłych.
- Witam witam ! O której impreza ? - Cody zwrócił się do mnie.
Wykorzystałam moment i lekko popchnęłam Natalie w stronę Mike'a.
- Nie mam pojęcia - udałam zdezorientowaną - Kate za wszystkim stoi! To jej impreza, ja pójdę na górę i tyle mnie będzie - uśmiechnęłam się.
- A chciałem z Tobą zatańczyć, no - Cody posmutniał, lecz, gdy zobaczył lodowaty wzrok Mike'a na sobie, opamiętał się - ale Kate na pewno zaprosi jakieś ładne dziewczyny, także będzie w czym wybierać - szeroko się uśmiechnął.
- Ale ona zaprosiła tylko te osoby, które znam - lekko się zdziwiłam. - a ja przecież znam was i parę innych osób i tyle.
- Nie znasz Kate!Na bank zaprosiła połowę miasta. - chłopak powiedział ironicznie, jakby zdziwiony, że jeszcze o tym nie wiem.
- No tak - uderzyłam się dłonią w czoło - przecież to cała Kate..
* * *
Spojrzałam na zegarek leżący na telewizorze. 18:30. Siedziałyśmy w pokoju Natalie i czekałyśmy na Michelle.
- Zadzwoń może do Kate o której ta impreza ? - zaproponowała dziewczyna.
- Jakbym jeszcze miała telefon - westchnęłam, z bólem przypominając sobie tamte okropne wydarzenia - zgubiłam go, a jak widać, nigdzie nie ma "uczciwego znalazcy". Pozatym nie chcę iść na tą imprezę,Cody mnie trochę przestraszył z tą połową Londynu.
W odpowiedzi Natalie parsknęła tylko śmiechem, co miało oznaczać, że to jednak bardzo możliwe.
- Ty znasz Mike'a dopiero od wczoraj ? - przypomniałam sobie spotkanie z chłopakami - bo tak to zrozumiałam.
- Właściwie to wszystkich znam od wczoraj, tylko Kate od tygodnia - Natalie oparła się o schody - przyjechałam tutaj z Manchesteru. Rodzice się tutaj przeprowadzili. Właściwie wolałam zostać tam.
Wiele pytań mi się nasuwało, lecz przerwał je dźwięk telefonu Natalie.
' 19 już, zbierać się, dziewczyny! ' - usłyszałam ze słuchwaki. No tak, impreza.
Wybiegłyśmy pędem i po 10 minutach byłyśmy przed domem. W sumie nie było źle. Weszłam ostrożnie, ale widząc tylko Kate, odetchnęłam z ulgą.
- Wszystko gotowe, zaraz się zejdą goście ! - uradowana przyjaciółka biegała w tą i z powrotem.
Szybko złapałam ją za ręce i ściągnęłam na ziemię.
- Ty w ogóle wiesz, co robisz ?! - krzyknęłam - proszę Cię, byś zaprosiła TYLKO moich znajomych, a ty robisz imprezę na cały Londyn ?!
- Marika, to nie tak, poznasz wszystkich, będzie fajnie.
- Nie będzie, wiesz, jak nie lubię nowych znajomości, dziękuję, do widzenia ! - krzyknęłam i pobiegłam do pokoju. Padłam na łóżko i włączyłam słuchawki. Po chwili zobaczyłam obok na krześle moją wieczorną kreację, stosy ciastek i alkohol.
Świetnie, pomyślałam. Świetnie, mogłam się domyślić że w dzisiejszych czasach impreza to alkohol, prochy i inne paskudztwa. Miałam ochotę wstać i wywalić butelki przez okno, gdy do pokoju wbiegła Michelle.
- Kochaaaaanie, co się dzieje ? - podbiegła do mnie i mocno wyściskała. Przyjrzałam się jej.
- Wow, nie poznałam Cię! - tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić.
![]() |
| Michelle |
- Dobra, już dobra, tylko się ubiorę. - po czym włożyłam ponownie sukienkę i ruszyłyśmy do salonu.
* * *
Schodząc czułam dziwne kłucie w żołądku. Na szczęście, gdy stanęłam na parterze, zwrócone były we mnie tylko oczy Kate i Natalie, wszyscy inni kręcili się nieśmiało po salonie. Było około 20 osób.
Uff, pomyślałam, jak dobrze, że nie więcej. Przy małej liczbie osób też można się bawić.
Kate widząc, że mój humor się trochę poprawił, wypaliła :
- No, Maruś, nie jest tak źle, jeszcze wszyscy nie zeszli.
- Ile ludzi ma być dzisiaj... tutaj ? - wykrztusiłam przez usta.
- Hmmm.... - dziewczyna zaczęła liczyć na palcach - jakieś 50, może więcej. - pokiwała ze spokojem głową.
- W takim razie idę spać do góry, dobranoc.
- Nigdzie nie idziesz, zrozumiano ? - Kate wypowiedziała to takim tonem, że aż się wystraszyłam.
Usiadłam w rogu pokoju i przyglądałam się nowo przybyłym. Znałam stąd tylko Cody'ego, Natalie, Michelle, Mike'a, otoczonego sporą grupą dziewczyn, i Vaner, która, o dziwo, przyszła.
Wolałam nie wciągać się z nią w żadnego rodzaju konwersację, dlatego wyczołgałam się z wygodnego siedzenia w kącie i poszłam do kuchni pomagać Kate w przygotowaniach.
Widząc zabieganą przyjaciółkę, mruknęłam coś o Niall'u, a ona natychmiast przystanęła.
- Chcesz się dowiedzieć coś o naszej dzisiejszej randce ? - jej oczy rozbłysły szeroko, a twarz rozświetlił ten kochany uśmiech.
- Na przykład o której się spotykacie, bo jest już 20.20 ?
Radość Kate ustąpiła przerażeniu.
- Nie mów, że się spóźniłaś. - wykrztusiłam - pierwsza randka z obiektem Twoich marzeń..
Komórka przyjaciółki mocno zawibrowała.
- Odbierz, a ja idę ogarnąć - odpowiedziała i wybiegła.
Zerknęłam niepewnie na wyświetlacz. Nieznany.
- Pewnie ten cał Horan - mruknęłam pod nosem i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
- Taaak ? - rzekłam niepewnym głosem.
- Wiesz, Kate, Niall już do Ciebie idzie, bo chciał Ci zrobić niespodziankę, ale oczywiście musiałem sie wygadać - zaczął szybko niezrozumiałym cięgiem głos - a o której mam ogólnie przybyć ?
To nie Niall ? Więc kto ? Wolałam się nie przedstawiać, bo mało kto mnie znał, więc wypaliłam tylko :
- A kto mówi ?
- Jak to kto ? Harry.
Zamarłam. Czy ja aby się nie przesłyszałam ?
- Halo, jesteś tam ?
- Już nie.. - dodałam i szybko się rozłączyłam.
Sądziłam, że ta impreza to będzie porażka, ale że aż taka ? Czy Kate nie wiedziała, że istnie nienawidzę chłopaka ? Zauważyłam, że ktoś za mną stoi.
- Co tak użalasz się nad swoim życiem ? - rzekła Vaner oschle.
- Nie będę opowiadać, wiem, że Cię to nie obchodzi, w zasadzie nie mam siły już nic mówić - westchnęłam.
Dziewczyna przyjrzała mi się badawczo. Wyraz jej twarzy zbił mnie z tropu.
- Jak Cię zostawią, czy coś, wiesz, daj znać, nie myśl, że Cię lubię, ale znam świetny sposób na odreagowanie - rzekła od niechcenia, po czym wyszła zgrabnym krokiem do salonu.
Nie miałam czasu, by zastanowić się nad jej słowami, bo jedyne czego pragnęłam, to ucieczka z tego domu.
Za późno, o wiele za późno.
Nie wiedziałam, że mój wielki salon może pomieścić tyle osób. Usiadłam na pierwszym krześle z brzegu i wpatrzyłam się w pokój wypełniony zupełnie obcymi mi ludźmi.
Po chwili ujrzałam zbliżających się do mnie Kate i blondyna, prawdopodobnie Niall'a.
- No więc chciałam Ci kogoś przedstawić, Mari. - spojrzała na mnie badawczo - To Niall.
Podaliśmy sobie ręce.
- Miło Cię poznać - rzekłam z uśmiechem - nie wiem jak ty z nią wytrzymasz - kiwnęłam głową w stronę Kate, na którą byłam okropnie zła.
Blondyn w odpowiedzi podarował mi piękny uśmiech. Uznałam, że nie będę psuć jej randki, więc dam sobie spokój.
Wzięłam kubek z Coca-colą i postanowiłam się wyluzować. Spokojnie, nie ma żadnego Harrego, Mike tańczy z Natalie, z czego bardzo się cieszę, a Cody podrywa dziewczyny. Wszyscy świetnie się bawią, a ja się martwię.
Nagle ktoś złapał mnie w talii. Zamarłam. Czyżby to był....
Nie zdążyłam dokończyć zdania w myśli bo moich uszu dotarł dźwięk :
- Napijemy się może razem ?
Obróciłam się. Zobaczyłam stojącego przede mną Niall'a.
- Yyy, my ? A przecież.. Kate...
- Wyszła na polę przyjąć następnych gości. Spora impreza. 70 osób jak nic. - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Taa - mruknęłam. spojrzałam na drzwi, jednak Kate zajęta była rozmową z nowo przybyłymi, więc nic się chyba nie stanie... - okej, chodźmy.
Poszliśmy do wielkiej kuchni, która zamieniła się w wielki barek, w którym napoje wydawał nie kto inny, jak Cody.
- Hahah, nie masz już co robić ? - zagadałam przyjaźnie chłopaka.
- Kate prosiła, żebym pomógł no, dopiero zacząłem. pozatym żadna dziewczyna mnie nie chce - udał minę smutnego dziecka.
- Ehh, nie lubię tańczyć, ale zrobię dla Ciebie wyjątek. Ale potem!
- No dobra - jego twarz się pozpromieniła - co podać ?
- 2 drinki proszę - Niall powiedział szybko i przeciągle z irlandzkim akcentem.
Stanęłam jak wryta. Niee, nie potrzebuję alkoholu do zabawy. On może tak, ja nie.
- Niall, yyy, ja nie piję, i nie chcę, naprawdę.
- Spokojnie, jeden nikomu nie zaszkodzi jak na 15 lat, tak ? - odsłonił zęby.
- No dobra, jeden. - westchnęłam i wzięłam w dłonie szklankę.
Wróciliśmy do salonu, jednak było tak głośno, że nie słyszałam nawet głosu mojego rozsądku. Tak bardzo chciałam gdzieś usiąść, lecz ludzie uniemożliwiali jakiekolwiek przemieszczanie się po moim mieszkaniu.
Pochyliłam się więc do blondyna, by przekazać mu głośno przez ucho propozycję wyjścia na świeże powietrze. Akurat wtedy do pokoju wparowała Kate.
- Czy wy... czy wy się... co to ma być ?! - wrzasnęła wstrząśnięta.
Odsuęliśmy się momentalnie z Niallem od siebie.
- Ale, ale to nie tak ! - krzyknęliśmy.
- Zostawiam was na 5 minut, a wy takie rzeczy robicie, wychodzę stąd, zostawcie mnie w spokoju - niemal krzyczała moja przyjaciółka.
Popatrzyłam na blondyna.
- Tego się obawiałam - szepnęłam do niego i zanurzyłam się w tłumie pijanych i tańczących ludzi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
jeśli ktokolwiek to czyta, to przepraszam, że długo nie dodawałam postu, ale zbliża się zakończenie roku, a co się z tym wiąże, trzeba poprawiać oceny ! :C ale już PRAWIE wszystko mam za sobą, naszła mnie w tym tygodniu wena, więc myślę, że następny rozdział pojawi się już nawet w piątek, jeśli czas pozwoli,
miłego czytania,
lov U, Maricz.








