Ilośćwyświetleń! :3

piątek, 6 lipca 2012

11 ROZDZIAŁ.

Tego się zupełnie nie spodziewałam.
Nastąpiła minuta ciszy, która zamieniła się w pięć minut.
Nie mogłam utrzymać kontaktu wzrokowego z moim towarzyszem, więc bezwiednie opuściłam głowę.
No tak, podstawowe pytanie, na którego odpowiedź chciał znać Styles.
Czego ja go tak nienawidzę ? Czy on coś mi zrobił ?
Tak bardzo w tej chwili chciałam odpowiedzieć na to pytanie twierdząco, lecz nie mogłam znaleźć żadnych konkretnych argumentów.
Zerknęłam spod gęstych rzęs na Harrego, który nadal nie spuszczał ze mnie wzroku.
  - Przepraszam - wyszeptałam zachrypniętym głosem.
Otworzył usta ze zdziwienia, chyba nie takiej reakcji się spodziewał.
Nie spodobało mi się to.
  - Przepraszam - uściśliłam, akcentując każdą literę - muszę gdzieś iść, wybacz.
Wstałam pospiesznie z łóżka i skierowałam się w stronę drzwi.
  - Czekaj - usłyszałam ten zachrypnięty głos.
Boże, pomyślałam. Nie będę się z niczego tłumaczyć, nie powinnam się zatrzymywać. Marika, rusz te nogi i wyjdź za te drzwi!
Nogi niestety nie posłuchały i odwróciłam się posłusznie do mojego towarzysza.
Podszedł do mnie i delikatnie się pochylił.
  - Co ty robisz, do cholery ?! - wrzasnęłam i z całą siłą odepchnęłam chłopaka - jeśli myślisz, że ja ten, to nie, mylisz się, ty może tak, ja nie, ale nie myśl że ja będę chciała czy coś - zaczęłam wyrzucać z siebie słowa, nie rozumiejąc ich sensu.
Nie zdziwiłam się więc, widząc pełną zdziwienia twarz Styles'a.
  - Długo będziesz tak jeszcze stał w moim pokoju ? - mruknęłam, po czym rzuciłam się do wyjścia.
  - Ale, ale, ja...- wychrypiał niezrozumiale chłopak.
  - WYCHODZĘ - ryknęłam i wypadłam z domu.
                                                                   *   *   *
Postanowiłam się przespacerować. Świeże powietrze dobrze mi zrobi, pomyślałam. Przysiadłam na pierwszej lepszej ławce i wyciągnęłam z kieszeni telefon.
  - Jak dobrze jest Cię mieć z powrotem ! - aż krzyknęłam, wpatrując się w błyszczący wyświetlacz.
  - Nie było mnie od rana, a moja Marika gada do telefonu, o matko ! - nade mną stała wesolutka Kate, w całej okazałości! Nie nie, nie pomyliłam się.
Widząc moją mile zaskoczoną twarz, dodała :
  - Niall mi wszystko wytłumaczył, przepraszam, że Ci nie uwierzyłam. - wymamrotała zmieszana.
  - Ahh, nic mi nie musisz wyjaśniać, dobrze, że jesteś już tutaj ze mną !
Zaczęłyśmy iść parkiem, opowiadając o zdarzeniach poprzedniej nocy.
  - .... I potem Niall poszedł do domu, ale to była mimo wszystko najlepsza randka w moim życiu ! - podekscytowana jak zwykle Kate tym zdaniem zakończyła swoją opowieść.
Wolałam, żeby opowiadała o sobie, niż, żeby sobie przypomniała o mnie.
  - No a co tam u Ciebie ? - słowa wypowiedziane z ust mojej przyjaciółki wywołały u mnie lekki atak paniki.
  - Ehh, w zasadzie większości nie pamiętam - skłamałam, ponieważ doskonale znałam przebieg wydarzeń - ale obudziłam się u... u Mike'a.
Zaskoczył mnie śmiech Kate. Myślałam, że będzie zła, przecież on się podoba Natalie. A może ona o tym nie wie ? Powinnam jej powiedzieć ? Nie, jeszcze nie teraz.
  - W sumie ostro zabalowaliśmy na mieście - zaśmiałam się, pamiętając o ominięciu sceny pocałunku - no i przed chwilą gadałam ze Styles'em i jeszcze...
  - Co ? Rozmawialiście !? - przerwała mi przyjaciółka.
No nie, brawo Marika.
  - Taak - mruknęłam - nic ciekawego. Chodźmy może do Michelle. - zaproponowałam.
Kate zauważyła, jak szybko zmieniłam temat Harrego, lecz odetchnęłam z ulgą, gdy zaczęła opowiadać o swoim ukochanym.
Cieszę się bardzo, że im się udaje. Nie wiem jak Niall, ale moja przyjaciółka ma naprawdę trudny charakter.
Z rozmyślania wyrwał mnie głos Michelle.
  - Wchodźcie ! - zawołała z pokoju energicznym głosem.
W pomieszczeniu ujrzałyśmy jeszcze Natalie, Mike'a i Niall'a.
Michelle i Natalie zaczęły rozmawiać o jakiejś imprezie, Kate poleciała do Niall'a, a Mike uśmiechnął się do mnie szyderczo.
Niee, tego już za wiele. Podeszłam do Natalie i zaczęłam rozmawiać, szczerze mówiąc, o niczym. Dziewczyna jednak rozgadała się o imprezie Niall'a, która, jak się dowiedziałam, miała odbyć się dzisiaj w domu gospodarza.
  - Będzie świetnie ! - Mihelle aż pisnęła z radości - może przyjdziesz z kimś ?
Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem, ale mówiła naturalnie poważnie.
   - Yyy, niby z kim ? - zaśmiałam się.
  - Witam was - usłyszałam znajomy głos dobiegający z korytarza. Odwróciwszy się, oczy moje i Harrego spotkały się na ułamek sekundy. W ciągu tego czasu zdołałam zauważyć, że jest on wyraźnie spięty.
  - No i oto on! Chyba nie odmówisz takiemu przystojniakowi ? - Michelle podbiegła do nas i otoczyła ramieniem. Jeszze tylko z boku mignęło mnie pełne nienawiści spojrzenie Mik'iego.
Szykuje się więc WSPANIAŁA impreza....

                                                                 *    *    *

  - Która godzina? Cholera, nie wyrobię się ! Niall, mógłbyś mi podać te buty za szafą ? Mari, proszę, przynieś mi torebkę ! - Kate krzyczała z łazienki niczym młoda królowa wydająca rozkazy swoim poddanym.
Ja zatem siedziałam z Niall'em na łóżku i rozmawialiśmy o sprawach dotyczących imprezy.
  - Za pół godziny masz być gotowa, ja idę wszystko przygotować ! - Niall dał przeiągłego całusa mojej przyjaciółce i ruszył do wyjścia.
Po godzinie byłyśmy u Niall'a. Było bardzo tłoczno. Nie wiedziałam, że jego dom jest w stanie pomieścić tyle osób!
  - Idę po coś do picia, szukaj Niall'a, ok ? - ryknęła za mną Kate i poszła do barku.
Wzruszyłam tylko ramionami i zaczełam doglądać blondyna. Kumpela długo nie wracała, więc zaczęłam bawić się swoim telefonem. Dopiero teraz zauważyłam, że przyszedł mi SMS.
                       Wiadomość z dnia 13 lipca 2012 roku, godz. 20.02
                             " Byłem cicho, lecz teraz jestem pewien dwóch rzeczy :  tego, że ta                             impreza, której jesteś, dobrze się nie skończy, bo jestem tam ja. A po drugie będziesz
                            musiała wybierać. Za pięć minut w sypialni blondyna. " Bartek.

Zamarłam. Nie, nie będę płakać ani nic z tych rzeczy. Muszę go pokonać jego własną bronią. Wzięłam dwa spokojne wdechy i poszłam szukać Kate. Na szczęście właśnie dochodziła do mnie z dwoma kubkami.
  - Muszę lecieć, to poważna sprawa, uwierz mi ! - cmoknęłam ją w policzek i wbiegłam na schody.
Wolałam tam być przed czasem, niż być spóźniona.
  - Cześć kochanie, jednak przyszłaś! - cały korytarz był ciemny i pusty, a na końcu zobaczyłam wychudłą postać, Już z tego miejsca wyczułam narkotyki.
  - Czego chcesz ? - warknęłam - Zostaw mnie w spokoju!
  - To nie będzie takie proste - uśmiechnął się - po tym, co zrobiłaś Olce.
  - To było dla jej dobra.
  - Chciałaś chronić siebie, pozatym, wiesz, co Ci obieałem - podszedł do mnie bliżej.
  - Co ? - mimowolnie zadrżałam.
  - Że jak Cię znajdę, to... - pogłaskał mnie po policzku kościstą ręką, cały czas się uśmiechając, jakby ta sytuacja go zwyczajnie bawiła.
  - Śmierć ?! tak chcesz to wszystko załatwić ? - moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa i drżały, rozbawiając jeszcze bardziej mojego towarzysza - nie zrobisz tego.
  - Czyżby ? - sięgnął do kieszeni, i powoli wyciągnął matalowy nóż.
 Gdy go zobaczyłam, bezwiednie upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Więc to tak się miało skończyć. Miałam zginąć w domu Niall'a, z rąk ćpuna, podczas gdy moi znajomi ni nie podejrzewając bawią się w salonie, a moi rodzice wypoczywają w Norwegii.
  - Co mam zrobić ? - wyszeptałam zdławionym głosem.
  - Nie masz już wyboru, słońce - Bartek przysunął się bliżej - powiedz mi, czy lubisz Harrego ?
  - Nie będę Ci nic mówić, debilu.
  - Hej, spokojnie, bo źle to się dla Ciebie skończy. Mów.
Przełknęłam z obawą ślinę.
  - Trochę. Po co Ci to do wiadomości?
  - Na pewno trochę ? Nóż może mi posłużyć nie tylko za zabicie Ciebie - objął mnie ramieniem.
Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
  - Bartek ... - moje zsiniałe wargi poruszały się powoli i monotonnie - czemu ? Mnie byćmoże masz na celu, lecz co Ci zrobili moi znajomi, do cholery ?! Zostaw ich w spokoju.
  - Więc wiesz co masz robić, o północy widzę Cię nad mostem, jeśli się spóźnisz minutę, nie tylko Ty będziesz martwa. Miłego wieczoru - zaśmiał się i pocałował mnie w czoło.
Ten gest wywołał u mnie obrzydzenie, lecz nie śmiałam tego okazywać.
Patrzyłam tylko ze łzami w oczach, jak mój przyszły morderca schodzi po schodach i zamawia kolejnego drinka z baru.


                                                                  *    *    *
Nie wiem, ile siedziałam na tym korytarzu. Wystarczająco długo, by przemyśleć ostatnie minuty mojego życia. Dziwnie było wiedzieć, że za 3 godziny już nas tu nie będzie, ani nigdzie indziej na świecie.
Wzięłam kartkę z pokoju blondyna, długopis i zaczęłam pisać. Wszystko z mojej duszy i serca przelewałam na papier, więc szybko skończyłam i wsadziłam kartkę w tylną kieszeń spodni. Dam ją Kate, żeby wiedziała wszystko, pomyślałam. Zchodząc po schodach, zobaczyłam Stylesa siedzącego samotnie z telefonem w dłoni. Poczułam dziwne ukłucie w żołądku. Fakt, że miałby on zginąc przeze mnie, rozdzierał mnie od środka.
  - Hej, co jest ? - spytałam przyjaźnie podchodząc do niego.
  - Cztery godziny temu krzyczałaś, że nie chcesz mnie znać, nie pamiętasz ? - spytał przesądnie.
  - To było cztery godziny temu - wystawiłam język - która w ogóle godzina ?
Zegar na telewizorze wskazywał 22.30. Więc mam półtorej godziny życia, dobrze wiedzieć.
  - O północy będą fajerwerki, może pójdziemy razem oglądać ? - zagadał chłopak.
  - Wiesz, z wielką chcęcią - westchnęłam - lecz obawiam się, że nie będę mogła.
  - Ale czemu ? Potem odprowadzę Cię do domu, jeśli chcesz. - widać, zależało mu na tym.
  - Nie mogę powiedzieć, nie mogę sprawić, żeby odebrano Ci.. eh, nieważne.
  - Nie mam pojęcia, o czym gadasz, lecz możemy pogadaćjutro, nie ma sprawy - Harry wstał i pogłaskał mnie po ramieniu.
  - Tylko że jutra nie będzie - wyszeptałam, lecz na szczęście nie usłyszał.

                                                              *    *    *
  - Czy mogę panią prosić do tańca ? - Harry objął mnie w pasie i zaprowadził na parkiet.
Nie protestowałam. Biłam się tylko z myślami w głowie. Jak ja mogę mu to robić ?! Czy jestem aż tak bezczelna ?! Mam godzinę życia, a między mną a Harrym pojawia się jakaś nieokreślona więź ?
  - Okej, ale jeden taniec, dobrze ? - popatrzyłam w jego zielone oczy.
Nagle zdałam sobie sprawę, że jest piękny. Tak, był piękny, przemawiał o tym każdy cal jego ciała.
Nie mam pojęcia, czego tego wcześniej nie zauważyłam.
Zakręcił mnie wokól siebie i zaczęliśmy poruszać się w rytm muzyki.
  - Cudowny nastrój - stwierdziłam.
  - O tak, to muszę przyznać. A więc panno Sunpath, czy już mnie pani lubi ? - spytał z przekąsem.
  - Panie Styles, o tak, nawet bardzo lubię ! - krzyknęłam ze śmiechem.
  - Więc nie miałaby pani nic przeciwko, gdybym zabrał panią na krótki spacer ?
Westchnęłam. Nic do stracenia.


  - A więc, czego tak nagle Ci się odmieniło ? - spytał mnie, gdy już wyszliśmy na świeże powietrze.
Popatrzyłam w jego twarz, od której ciężko było oderwać wzrok.
  - Nie wiem, czemu byłam tak negatywnie do Ciebie nastawiona, teraz zdałam sobie sprawę, że nie tak powinno być.
Uśmiechnął się szarmacko.
  - Proszę, nie oszałamiaj mnie tak swoją urodą - zarumieniłam się - w nocy jesteś jeszcze bardziej seksowniejszy.
Popatrzył mi prosto w oczy i podniósł podbródek.
  - Czy Ty uważasz że ja jestem piękny ? - nie mógł ukryć zdziwienia.
  - A czy to coś złego ? - speszyłam się.
  - Nie wiem, jak można w ciągu paru godzin tak zmienić podejście do osoby, którą się istnie nienawidziło.
  - Cóż, spytam więc jeszcze raz, czy to źle ? - spojrzałam na wielką tarczę księżyca na niebie.
Styles też spojrzał w tamtym kierunku.
  - Wręcz przeciwnie - ujął moją twarz w dłonie i delikatnie zaczął całować.
I staliśmy tak na środku najruchliwszej ulicy w mieście, jak dwójka idiotów oraz przy wielkim księżycu.
 A ja błagałam, aby ta chwila trwała wiecznie.
----------------------------------------------------------------------------------------------
witam po dłuuuuugiej przerwie! miałam kończyć to opowiadanie, ale wydarzenia same pokażą ;)
nic więcej nie powiem, dziękuję wszystkim i każdemu, i do niebawem xoxo!


2 komentarze: