Ilośćwyświetleń! :3

sobota, 19 maja 2012

8 ROZDZIAŁ.

Biegłam przed siebie ze łzami w oczach. Mimowolnie obejrzałam się, a zobaczywszy w oddali Kate i Harrego, wbiegłam do najbliższej kawiarni. Pobiegłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Dziewczyna, która stała naprzeciwko mnie, była jakaś inna, Pochyliłam się nad zlewem i próbowałam się opanować. Po chwili usiadłam na ziemi, ściągnęłam trampki i prawie odpłynęłam. Prawie, ponieważ miałam za dużo myśli w głowie. Jednak sen zwyciężył, pokrywając mnie niezbyt miłą jawą.

Tymczasem przed kawiarnią...
  - Zniknęła! Naprawdę się o nią boję ! - histeryzowała Kate.
  - Kate, mam za godzinę spotkanie w studio, właściwie dlaczego ja tu stoję ?
 Dziewczyna oburzyła się.
  - Myślałam, że chcesz mi pomóc.. - powiedziała z rezygnacją.
  - Owszem, ale stoimy przed tą kawiarnią już dobrą godzinę - Harry zaczynał być wyraźnie zniecierpliwiony.
  - Ok, idź już, poradzę sobie.. A w ogóle co tam u Niall'a ? - dodała Kate z wielkim uśmiechem na ustach.
  - Hahaha, pozatym, że myśli cały czas o jakiejś  blondynce, to nic szczególnego - rzekł z rozbawieniem.
  - To pozdrów go od tej jakiejś blondynki ! I idź już, bo się spóźnisz.
 Harry spojrzał na moją przyjaciółkę z wielkim zdziwieniem wymalowanym na ustach. Myślał pewnie, o co jej chodziło.

                                                                   *   *   *

Obudziłam się w kawiarnej łazience. Co ja tu robię ? Zaczęłam szukać telefonu, lecz przypomniawszy sobie, gdzie go zostawiłam, westchnęłam głośno. No tak, przecież został na ławce, tej nieszczęsnej ławce. Mimo, że był to zwykły telefon, który przeżył dużo upadków, czułam, że ktoś napewno go wziął.
Oby to był uczciwy znalazca, pomyślałam.
Wstałam i ponownie popatrzyłam w lustro. Czego ja tak bardzo się boję ? Bartka ? A co on mi może zrobić ?
Usmiechnęłam się do siebie samej i wyszłam z łazienki.

Na zewnątrz od razu podbiegła do mnie Kate.
  - Zabiję Cię, dziewczyno! Gdzie ty byłaś ? Rozumiesz to, że nawet Harry Cię szukał ?
  - Kate, przepraszam, musiałam sobie wszystko przemyśleć. Ale uznałam, że nie ma się czym przejmować, od dzisiaj nie przejmuję się zupełnie niczym !
  - Nawet miłością ? - zasugerowała podejrzliwie przyjaciółka.
  - Nawet miłością ! Obiecuję Ci na śmierć i życie ! - krzyknęłam zadowolona.
I jak zwykle musiałam się wpakować. Czyżbym to, co przysięgłam Kate, miała zmienić ? Nie zamierzałam w każdym wypadku. Ale życie płata nam różne figle...

                                                               *   *   *

  - To co robimy ? Jest dopiero 15 ! - Kate skakała po moim łóżku z paczką żelków w jednej ręce, a telefonem w drugiej.
 Siedziałysmy właśnie w moim pokoju obmyślając plan dnia.
  - Hmmm, nie wiem, chodźmy może pozwiedzać miasto. Rowery ? - popatrzyłam na Kate.
 Ona odwzajemniła to samo, więc miałyśmy już zajęcie do wieczora.
  - Hmm, Mara ?
   - Co jeszcze ? - uśmiechnęłam się.
  - Bo wiesz, masz chatę wolną, to może jakąś imprezę byś zrobiła ? - popatrzyła na mnie błagalnym spojrzeniem.
 Zdziwiłam się.
  - Nie wiedziałam, że lubisz imprezy. - popatrzyłam na nią znacząco.
  - Hahaha, obgadamy wszystko na rowerach, chodźmy już ! - znagliła przyjaciółka.

Wyjechałyśmy pospiesznie z domów i udałyśmy się na wschód Londynu.
  - Chodźmy na tą sztuczną plażę ! Będzie fajnie, zobaczysz ! Poznasz moich znajomych ! - Kate zaczęła przyspieszać rowerem.
  - Nie jestem tego pewna, czy mnie polubią i w ogóle, nie jestem towarzyska.. - odparłam z zażenowaniem.
  - Oj nie marudź ! - Kate skręciła w boczną uliczkę i zaczęła jak to zwykle paplać o Niall'u.

Po pół godzinie byłyśmy na sztucznej plaży. Nie było dużo ludzi. Cieszyłam się w duchu, że raczej nie pojawią się znajomi Kate. Wiedziałam jednak, że prędzej czy później będę musiała ich poznać.

Zatrzymałyśmy się na chodniku. Humor nam dopisywał. Po chwili Kate zaczęła wymachiwać ręką w stronę chodnika, popatrzyłam tam więc i wiedziałam już, że jestem stracona.

                                                                       *   *   *

Zobaczyłam grupkę 3 dziewczyn i 2 chłopaków. Wszyscy wyglądali na sympatycznych. Pierwsza, po przywitaniu z Kate, przybiegła do mnie szczupła dziewczyna o przyjaznej twarzy.



                                                                                                                       Michelle.



  - Cześć! Jestem Michelle ! Ty musisz być tą Mariką ! Miło mi Cię poznać ! - powiedziałam pogodnie dziewczyna.
  - Heej - powiedziałam zmieszana - Mi również.
Kate podeszła do nas.
  - No, teraz pora na innych - uśmiechnęła się do mnie znacząco.
Czego ona musi mnie tak katować ? pomyślałam.
Następnie podeszła do mnie dziewczyna inna od Michelle, mniej sympatyczniejsza i wesoła. Wydawało mi się że nie podoba jej się moja obecność.
  - Hej - rzuciła w moją stronę.
Popatrzyłam na nią, była śliczna. Michelle też, ale było widać, że się różniły. Od razu rzuciły mi się w oczy jej piękne włosy, nogi, twarz, markowe ubrania i sposób chodzenia. Wyróżniała się z tłumu.
  - Nikt nie przjedzie obok niej obojętnie.. - szepnęłam.
Dziewczyna momentalnie zwróciła się w moją stronę, popatrzyła na mnie krzywym spojrzeniem, po czym "zjechała" mnie wzrokiem z góry na dół.


                                                                                                                   Vaner.

  - Cześć - powiedziałam cicho - jestem Marika, miło Cię poznać.
Dziewczyna prychnęła.
  - Vaner, mi też - powiedziała w błyskawicznym tempie, jakby bała się, że ktoś ją usłyszy.
Zdziwiło mnie jej zachowanie. Może po prostu taka jest i trzeba ją zaakceptować ?
Lecz zauważyłam, że do Michelle, Kate, i innych, których jeszcze nie poznałam, odnosi się normalnie, śmieje i żartuje.
Dam jej czas, może po prostu też nie lubi nowych znajomości.
Kate wzięła mnie pod rękę i zaczęła po kolei przedstawiać osobom.
  - Wiecie, że to jest Marika, a to Natalie, Cody i Mike.
Uśmiechnęłam się nieśmiało do nich.
Michelle zaczęła rozmawiać z Kate i chłopakami, Vaner, wpatrzona w lusterko poprawiała włosy, więc podbiegłam do Natalie.
  - Hej ! - uśmiechnęłam się.
Odwzajemniła uśmiech. Wydawała się nie mniej sympatyczna niż Michelle.


                                                                                                                                                  Natalie.


  - No cześć - powiedziała przepięknym głosem - Przyjechałaś tu na wakacje, tak ?
I tak zaczęłam jej opowiadać o mojej rodzinie, ojcu, mamie, o Paryżu,  i nawet nie zorientowałyśmy się, kiedy wszyscy zniknęli.
  - O matko, Natalie, gdzie oni poszli ?
  - Pewnie do swojego ulubionego stoiska z milkshakeami. Zaczęła biec wzdłuż plaży, a ja za nią. Po chwili krzyknęła do mnie, bym zaczekała. Stanełam więc i usiadłam na chodniku. Zza zakrętu wyłonili się dwaj chłopcy, Cody i Mike.
Nie lubiłam rozmawiać z chłopakami, byłam strasznie spięta. Niestety, zauważyli mnie i od razu podeszli. Cody, pierwszy z nich, był strasznie fajny i ciągle opowiadał śmieszne historie. Drugi zaś, Mike, także wydawał się sympatyczny, ale nie tak rozgadany jak Cody, pozatym był nieziemsko przystojny. Tylko raz w ciągu tej rozmowy popatrzyłam mu prosto w oczy. Wyczułam w nich tajemniczość. Tak, Mike to był ideał chłopaka.


                                                                                                                                        Cody.

                                                                                                                  Mike.


Ale ej, ej ej, obiecałam żadnej miłości, i tak pozostanie. Po prostu jest ładny, sympatyczny, jego dziewczyna będzie szczęściarą, ale to nie chłopak dla mnie.
  - Heeej, Mari, co tak rozmyślasz ? - usłyszałam Kate.
Wszyscy siedzieli na chodniku, nawet nie zauważyłam kiedy przyszli. Michelle, zobaczywszy mnie, podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
  - Stało się coś ? - spytałam zdziwiona.
  - Po prostu cieszę się że Cię widzę ponownie ! - dziewczyna ścisnęła mnie mocniej.
  - Ona zawsze tak ma - wtrąciła Kate - wulkan energii w naszej paczce.
Po bardzo mocnym uścisku Michelle zaczęła gadać jak najęta o nowych wyprzedażach, planach na wakacje i wszystkim innym. Oczywiście nie byłam tylko słuchaczem, ja także opowiadałam jej o wszystkim.
Wkrótce niebo się ściemniło i Kate, spojrzawszy na ekran swojej komórki oznajmiła, że będziemy się już zbierać. Kate pożegnała się z każdym z osobna. Ja oczywiście pomachałam wszystkim na pożegnanie, lecz Michelle podbiegła do mnie i pocałowała mnie w policzek. Zaczęłam się śmiać. Czułam, że już uwielbiam tą szczupłą osóbkę.
Wsiadłyśmy na rowery i zawróciłyśmy, a ja cały czas czułam na sobie wzrok Mike'a...

                                                                       *   *   *

  - No ładnie, ładnie, o 22 w domu ! - krzyknęła Vanessa, mama Kate, gdy ta weszła do domu.
  - Mamo, przepraszam, chciałam poznać Marike z moją paczką !
Ujrzawszy mnie, mama przyjaciółki natychmiast się rozpromieniła. Widać, że mnie lubiła.
  - Kochanie, zostaniesz u nas na noc, nie będziesz spędzała nocy sama - zasugerowała delikatnie Vanessa.
  - Jeśli to pani nie przeszkadza - uśmiechnęłam się lekko i popędziłam za Kate do góry.

  - I co, fajni ? - Kate zatrzasnęła drzwi i wskoczyła na łóżko z ekscytacją w oczach.
Teraz zacznie się sprawozdanie, pomyslałam.
  - Więc tak, Michelle jest świetna, naprawdę ją lubię, Natalie podobnie, ma piękny głos ! - dodałam z zachwytem - a Vaner jest dziwna, oczywiście nie oceniam po pierwszym poznaniu, ale zdaje mi się, że mnie nie lubi...
  - No tak, Vaner zawsze taka jest, gdy kogoś pozna. Może się poprawi, warto dać jej czas - Kate wstała i zaczęła szykować się do łazienki - a Natalie śpiewa, w sumie nie jest sławna, ale w Londynie ją za taką uważają. Na szczęście ona jest sobą i wcale nie czuje się jakaś popularna - mrugnęła do mnie.
Dziewczyna weszła do łazienki, a ja sprawdziłam facebooka i twittera.
Na tt spostrzegłam, że Kate się nie wylogowała. Już miałam zamykać stronę, gdy moją uwagę przykuł napis, nie jakiś tam, lecz Niall'a, tego jej obiektu marzeń.
  - Kate, Niall Ci chyba odpisał ! - krzyknęłam.
Po sekundzie Kate, z mokrymi włosami i w samym ręczniku, była już w pokoju. Odczytała odpowiedź i zaczęła skakać po pokoju.
  - NIALL MNIE ZAPROSIŁ NA RANDKĘ ! OMG, w co ja się ubiorę, chyba muszę iść do fryzjera, a co z głosem, nie mam jakiejś chrypy ? O czym my będziemy gadać ?!
  - Jak będziesz się tak darła to z pewnością będziesz mieć chrypę - stłumiłam śmiech, zatykając uszy - i idź się ubierz, to pogadamy.
Po pół godzinie, gdy byłyśmy już umyte, wskoczyłyśmy do łóżka Kate.
  - Dobra, jak gdzie kiedy ta randka ? - zaczełam.
  - "...w takim razie umówmy się jutro o 19 pod Tower Bridge. Chyba można to uznać za randkę, nie ? A może Ty masz jakieś pomysły ? xoxo, NH" - wyrecytowała na pamięć przyjaciółka.
  - UUU, czuję miłość! - zaczęłam krzyczeć - a masz inne pomysły na tą randkę ?
 Kate spojrzała na mnie z miną kota ze Shreka.
  - No co ? - powiedziałam zdezorientowana.
  - Wiesz, miałaś robić imprezę no i... - zaczęła powoli.
  - Sugerujesz, że mam zrobić imrezę, a ty go zaprosisz ? - powiedziałam ironicznie - może wymyśl coś innego, bo ta imreza raczej nie wypali, kto by na nią przyszedł ? Twoi znajomi i Ty z Horanem ? Dużo ludzi - stwierdziłam z sarkazmem.
  - O to się martwisz ? Hahaah, załatwię wszystko. Jeszcze się zdziwisz ! - puściła do mnie oko - to tak, impreza jutro u Ciebie o 20, wszystko kupimy rano.
  - Ale, może za tydzień czy coś ? nie mam co ubrać nawet.
  - za późno - rzekła zawstydzona Kate - napisałam już do wszystkich na facebooku...

                                                                        *   *   *
  - Co ja z Tobą mam... Cóż, wszystko leży w Twoich rękach. Ale mają być ludzie, których znam, ok ? żadnych nieznajomych, żadnych gwiazd, oprócz tego Twojego i ...
  - Dobra dobra - mruknęła - załatwię jedzenie i wszystko.
Zgasiłam światło i wchodząc do łóżka, zauważyłam jak Kate się uśmiecha pod bokiem.
Wiem, wiem, że ona i tak zrobi wszystko po swojemu... Oj, Mariko, możesz się bać jutra...

-----------------------------------------------------------------------------------------
troszkę nudny, bo wątek ze znajomymi musi być, ale następny będzie lepszy, bo IMPREZA ;D no, dziękuję osobom, które to czytają, chociaż muszą długo czekać na rozdziały, ale to się zaniedługo zmieni, obiecuję ! Lecę się ogarniać i wybywamy, piękna pogoda !  TRZYMAJCIE SIĘ ! do następnej :3



3 komentarze:

  1. kurde też chciałam Lachowskiego dodać! DODAM , NIE BĘDZIESZ ZŁA,OKEJJJKSON ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę następny !!!!!!!!!! Ja chcę wiedzieć co z Bartkiem !!!!!!!! Ja chcę wiedzieć wszystko . Teraz , zaraz , JUŻ !!!!!!!!!!
    U mnie dodałam piąty rozdział jak coś :D
    http://telling-you-story-about-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jeny, czytasz to <3
      co do Bartka to muszę Cię zmartwić, bo na razie się to uspokoi. chociaż nie wiem, jak mi wena przyjdzie to może coś o nim wspomnę w następnym rozdziale ;)

      Usuń