Obudził mnie dźwięk mojej komórki. Spojrzałam na wyświetlacz - "43 poł. nieod. - Kate ;*". Wiedziałam o co jej chodzi. Wybrałam jej numer.
- Marika, wreszcie odebrałaś ! - krzyknęła ze złością przyjaciółka - zaraz u ciebie będę !
To jej "zaraz" ograniczało się do 5 sekund.
- Hej piękna ! - wpadła szybko przewracając krzesło od biurka.
- Boże, Kate, czy ty wejdziesz kiedyś normalnie do mojego pokoju nie uszkadzając ani jednej rzeczy ? - westchnęłam, lecz po chwili wykręciłam usta w wielkim uśmiechu - No, proszę pani, miłą wiadomość mam. Ale może lepiej, jakbyś zajrzała do książeczki dołączonej do płyty.
Kate z szybkością światła otworzyła książeczkę i nerwowo zaczęła przeglądać strony , by po chwili wybuchnąć entuzjastycznym śmiechem i zacząć mnie ściskać najmocniej jak się da.
- Marika, jak ja ci się odwdzięczę, nawet dwa lata później nie wpadłabym na taki pomysł! - krzyknęła z ekscytacją - tylko nie rozumiem tego twittera pod spodem.
- Ojj, głupku. Po prostu jako jedyna fanka z tych wszystkich na świecie wpadłaś mu w oko,więc podczas podpisywania płyt twój słodki blondynek wpadł na pomysł, by dać ci swojego tajemniczego twittera, gdzie spokojnie mogłabyś do niego napisać ! Sama mówiłaś, że chłopaki mają swoje tajemnicze tt, o których wiedzą tylko oni sami ! No a teraz już nie tylko oni !
Kate była w siódmym niebie. Rzuciła mi się na szyje.
- Jesteś najcudowniejszą osobą na świecie ! - powiedziała - a teraz idź coś zjeść, a ja napiszę do mojego cudownego Horanka !
Zeszłam na dół. Jenny właśnie kończyła robić naleśniki, do tego moje ulubione.
- Wiedziałam śpiochu, że prędzej czy później zejdziesz z głodem wypisanym na twarzy, więc proszę! - tu pokazała na talerz pełen naleśników.
- Oh Jen, dzięki wielkie ! - musnęłam ją w policzek - pójdę z nimi na górę - to mówiąc zaczęłam maszerować w stronę schodów.
- Poczekaj chwileczkę! - krzyknęła melodycznym głosem Jenny - twój tato jest akurat na zakupach, ale chcę ci już teraz to powiedzieć.
Przez głowę przeszła mi szybko masa myśli. Pewnie chcą się pobrać. A co na to mama ?
Lubiłam, wręcz uwielbiałam Jenny, ale wolałabym, żeby zostało tak, jak jest. A może mama przyjeżdża do Londynu ?
- Pewnie przeszły ci przez głowę same czarne scenariusze - zaśmiała się serdecznie Jen - Nie, chodzi o mój i taty wyjazd. Postanowiliśmy zrobić dwutygodniową wycieczkę po krajach Szwecji. Może chciałabyś jechać z nami ?
Uffff.
Fajny pomysł, pomyślałam, chociaż nie lubię podróżować. A co z Kate ? Dwa tygodnie bez niej ?Przecież nie wytrzymam. Dwa tygodnie bez tego szalonego śmiechu, bez opowiadania o Niallu, bez jej przeróżnych marzeń...
- To wasz wyjazd, więc pozwolę wam odpocząć. Zostanę z Kate, z obiadami jakoś sobie poradzę mimo, iż nie mam wielkiego talentu kulinarnego, i nie martwcie się o dom, napewno będzie cały aż do waszego powrotu! - uśmiechnęłam się - nie jestem typem szalonej zbuntowanej nastolatki czy coś.
Śmiech Jenny ogarnął cały dom. Odwróciłam się więc i wkroczyłam na stopień schodów z talerzem stygnącego dania.
- Marika, jeszcze jedna sprawa - szepnęła słodko Jen - dzwonił dzisiaj rano jakiś chłopak na telefon stacjonarny. Nawet nie chciał z tobą rozmawiać, powiedział tylko, żebym ci przekazała, iż jest w Londynie i z niecierpliwością na ciebie czeka.
W tej chwili pomyślałam o Jacku. Ohh, mój Jack z Paryża. Mówił coś o wakacjach w Londynie.
Jack to mój bliski znajomy mieszkający w Paryżu. Jak na chłopaka, dogadywałam się z nim świetnie, lecz znaliśmy się za krótko, bym mogła go nazwać przyjacielem, jedynie miesiąc czy dwa.
No tak, Kate znam 6 dni i już się przyjaźnimy. No ale z dziewczynami jest inaczej, czyż nie ?
Tak czy inaczej, powracając do tematu, bardzo chciałam się z nim zobaczyć.
- Przedstawił się może ? Mówił coś jeszcze ? - powiedziałam jednym tchem.
- Mówił jakoś dziwnie, sarkastycznie. Śmiał się ponuro, dziwny chłopak.
Owszem, przedstawił się, jakiś Bartek.
Na dźwięk tego imienia talerz z naleśnikami wyleciał mi z rąk i pół sekundy później uderzył o podłogę, rozrzucając milion kawałeczków w różne strony. Odłamki szkła raniły moje nogi, ale nie odczuwałam tego. Zaczęłam powoli osuwać się na podłogę, a łzy spływały mi po policzkach. Miałam ochotę krzyczeć, lecz moje gardło nie pozwalało mi na to. Zobaczyłam przerażoną Kate zbiegającą ze schodów i łapiącą mnie w pasie. Jen latała obok mnie z paniką. Nie mogłam powstrzymać płaczu, przytknęłam zsiniałe usta ręką i zatonęłam w ramionach przyjaciółki.
* * *
- Co jej się stało ? Skąd taka reakcja ?
- Nie mam pojęcia. Kate, może ty wiesz, przecież się przyjaźnicie.
- Nie słyszałam całej rozmowy, ale Mari mi później wszystko opowie. Na razie musi dojść do siebie.
Nie potrafiłam rozróżnić głosów, lecz cieszyłam się, że przynajmniej coś słyszę.
Po jakichś 5 minutach, które wydały mi się wiecznością, otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam zapłakaną Kate nade mną.
- Obudziła się ! - krzyknęła w stronę kuchni.
Usłyszałam ojca i Jen, którzy sekundę potem stali już nade mną. Wstałam powoli i zobaczywszy odłamki szkła na podłodze, mocno przytuliłam przyjaciółkę.
- Marika, co się dzieje ?! Wytłumaczysz nam to w końcu ? - tato był wyraźnie zdenerwowany.
Na szczęście inicjatywę przejęła Kate, za co ją bardzo, ale to bardzo kochałam. Nie znała sytuacji, ale wiedziała, że trzeba mi pomóc.
- Marika po prostu przypomniała sobie Olę i całą sytuację. Ma wyrzuty sumienia, że powiedziała nam o wszystkim, w końcu przyjaźniły się i ufały sobie wzajemnie.
Przez chwilę panowała cisza. Ja i Kate modliłyśmy się w duchu, by tato się nabrał na tą wersję wydarzeń.
Na szczęście tato ze zrozumieniem pokiwał głową.
- Okej. Kate, zanieś ją na górę, tylko ostrożnie ze względu na pokaleczone nogi. Co do wyjazdu - spojrzał na Jen - nie wiem, czy powinniśmy zostawiać Marikę w takim stanie.
Miałam jeszcze dość sił, by się odwrócić i zaprzeczyć.
- Obiecuję, że zapomnę o Oli i całej sprawie. Nie możecie zepsuć sobie wakacji przeze mnie! Kate będzie mnie pilnować - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
- Okej, będę do Ciebie dzwonił tak często, jak to będzie możliwe ! - pocałował mnie w czoło - Więc na nas już czas, trzymajcie się ! - odrzekł do mnie i Kate.
Gdy tylko wyszli, zaczęłam niespokojnie oddychać. Wzbierało mi się na płacz.
- Opowiadaj mi skąd taka reakcja ! - wrzasnęła Kate.
- B..B..Bartek...k.. - tylko tyle udało mi się wymówić przez zaciśnięte z bólu usta.
Kate nie musiała się zastanawiać żeby wiedzieć, o co chodzi.
Wzięła mnie pod ramię i zaprowadziła na przedpokój.
- Chodź, porozmawiamy w parku, tak będzie lepiej - powiedziała cicho, a po wyrazie jej twarzy zobaczyłam, że stara się nie rozpłakać.
W parku znalazłyśmy wolną ławkę i Kate od razu zaczęła :
- Słuchaj, on nawet nie wie, gdzie mieszkasz i ...
- Nic nie rozumiesz... - przerwałam jej szybko i zerknęłam na wyświetlacz, ponieważ przyszedł mi sms. Pojedyncza łza pociekła mi po twarzy - on to wszystko wie, wie nawet, że zostanę teraz sama przez dwa tygodnie... - szepnęłam.
Kate siedziała nieruchomo.
- Ale... ale jak to ? Skąd ?
- Skąd ? Kate, on tu jest. Gdzieś w pobliżu. A na pewno w pobliżu mojego domu.
- Nie gadaj głupstw. Straszysz samą siebie.
- Tak ? - kolejna łza spłynęła mi po policzku - to ciekawe, czego przed sekundą dostałam takiego sms'a ! - rzuciłam w nią moją komórką i zaczęłam biec przed siebie.
- Kate musimy uciekać, nie ma czasu ! - zdążyłam krzyknąć.
Przyjaciółka ruszyła szybko za mną.
Mijałam ludzi, nie widząc nic prócz rozmazanych kształtów.
W pewnym momencie z zakrętu wyłonił się wysoki chłopak. Nawet przez rozmazane powieki zauważyłam w nim coś znajomego. Ten zapach, to wszystko.
Z rozpędu wpadłam na jego nagą klatę i nie zważając, popędziłam dalej przed siebie.
Właśnie zderzyłam się po raz drugi z osobą, której nienawidziłam, a o której jednak czasami myślałam.
A Harry ?
Odwrócił się zszokowany, ale nie zamierzał zostawić sprawy bez rozstrzygnięcia.
Nie tym razem.
A na ławce w dalszym ciągu spoczywał mały model Samsunga, połyskując jasno i pokazując drastyczną wiadomość, która tak wstrząsnęła dziewczynami.
" Jak obiecałem, tak zrobiłem. Widzę że twoi kochani wyjechali, także o to czy będziesz sama, nie masz się co martwić. Mam nadzieję, że pożegnałaś się dostatecznie dobrze z wszystkimi. Do jutra, a może jeszcze dzisiaj. Bartek "
----------------------------------------------------------------------------------------
wreszcie wreszcie wreszcie ! Oczy mi się zamykają i ręce odpadają, ale dla was warto było ! ;) troszkę przynudzałam, ale w następnym rozdziale mam nadzieje że już chłopaki będą ! ;3 poprzednio wstawiłam zdjęcia dziewczyn, jak chcecie wiedzieć jeszcze coś innego, lub jakieś inne zdjęcia, to piszcie ! :)
i chciałabym wam bardzo podziękować, że chcecie to w ogóle czytać, nawet nie wiecie jak się cieszę ! Dziękuję za wszystkie komentarze, trzymajcie się ciepło, następny postaram się dodać jak najszybciej ! :)
jak przeczytasz to daj o sobie znać ! :3

O BOSZ .... KURDE ... JESTEM W SZOKU ...
OdpowiedzUsuńDodaj następny ... Błaaaaaaaaaaaaagam .........
U mnie jest już trzeci ...
http://telling-you-story-about-one-direction.blogspot.com/
Kurczę ... nie no ... do teraz się nie mogę pozbierać po tym SMS'sie ...
hhahahaha, miło mi ;) ;*
UsuńNo ... Hahahahhahahah :D Kiedy dodasz nexta ?????
UsuńU mnie jak coś to jest czwarty :D
http://telling-you-story-about-one-direction.blogspot.com/
hej :) zapraszam, na nowy 18 już rozdział. jak zwykle na końcu jest pytanie.http://young-pretty-lovely.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń+mam nadzieję, że rozdział się spodobał :) -jullie
jaram się,kiedy następny ? :D
OdpowiedzUsuńej,ale na tym zdjęciu z klatą to nie Hazza . xD
to on ! XD
Usuń:*
to nie on!seerio ;>
Usuńzapraszam na 20 rozdział http://young-pretty-lovely.blogspot.com/, jest konkurs który obiecywałyśmy, Litzy xx
OdpowiedzUsuńFajne.:)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :
http://morethanthis1dlove.blogspot.com/
hej :) zapraszam na nowy , 22 rozdział http://young-pretty-lovely.blogspot.com/ ! -Jullie :)
OdpowiedzUsuńJejciu o.o Pięknie piszesz < 3
OdpowiedzUsuńWpadłabyś?
http://invariably-osiagamycel.blogspot.com/
Heej przepraszam że tu pisze ale chciałam poiformować ze po długiej przerwie jest kolejna notka na http://never-lose-yourself.blogspot.com/ zapraszam <33
OdpowiedzUsuń